Kredytobiorcy liczą, że czwartkowa opinia rzecznika generalnego Trybunału Sprawiedliwości UE otworzy im drzwi do podważania umów kredytowych w złotych opartych o wskaźnik WIBOR. Pełnomocnicy banków nie mają wątpliwości, że rozstrzygnięcie nie przyniesie przełomu.
Korzystne dla zadłużonych we frankach szwajcarskich orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej stało się impulsem dla pełnomocników kredytobiorców, by podważać zgodność z unijnym prawem także innych umów kredytowych. Po fali przegranych dla banków spraw frankowych mogłaby nadejść równie wielka fala pozwów opartych o tzw. sankcję kredytu darmowego (o czym wielokrotnie informowaliśmy na łamach DGP) oraz spraw, w których kwestionuje się transparentność wskaźnika WIBOR. Stanowi on podstawę do obliczania poziomu oprocentowania kredytów udzielanych w złotych, a mechanizm jego funkcjonowania jest praktycznie niezależny od banków (patrz infografika).
Dotychczas fala pozwów WIBOR-owych nie nadeszła, a wszystkie z nieco ponad stu prawomocnych orzeczeń dotyczących tego rodzaju spraw są na korzyść banków. Reprezentujący kredytobiorców prawnicy, z którymi rozmawiamy, przekonują, że wynika to z ostrożności polskich sędziów oraz oczekiwania na to, co powie TSUE. Jego rzecznik generalny głos w tej sprawie zabierze już w czwartek, odpowiadając na cztery pytania prejudycjalne zadane w 2024 r. przez Sąd Okręgowy w Częstochowie (sprawa C – 471/24, PKO BP). Sam trybunał wypowie się zaś najprawdopodobniej na początku 2026 r. (opinia rzecznika generalnego nie jest dla niego wiążąca, choć zazwyczaj wyroki TSUE są z nią zbieżne).
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.