Po zejściu firmy Astaldi z placu budowy kolejowej linii do Lublina do inwestycji trzeba dołożyć prawie miliard złotych. Brakuje mechanizmu waloryzacji umów.
Są szanse, że po niemal półrocznej przerwie niedługo ożyje przerwana modernizacja kluczowego odcinka magistrali kolejowej z Warszawy na Lubelszczyznę. Chodzi o fragment ok. 70 km z Dęblina do Lublina. Spółka PKP Polskie Linie Kolejowe jest bliska podpisania umowy z nowymi wykonawcami. Odcinek bliżej Dęblina ma przebudowywać Budimex, który w szybkim przetargu zaoferował najniższą cenę za roboty – 758 mln zł brutto. W przypadku drugiego odcinka, od Nałęczowa do Lublina, najkorzystniejsze warunki – 772 mln zł brutto zaproponowała firma Track Tec. Szef PKP PLK Ireneusz Merchel zapowiada, że pod koniec września prace będą tak zaawansowane, że pociągi będą mogły jeździć tam po jednym torze i przestaną korzystać z uciążliwych objazdów przez Siedlce i Lubartów.
Skok kosztów jest jednak gigantyczny. Firma Astaldi, która jesienią zeszłego roku, zrezygnowała z tego kontraktu, półtora roku wcześniej podpisywała umowę na przebudowę torów między Dęblinem i Lublinem za 930 mln zł. Teraz ten fragment podzielono na dwa krótsze odcinki, a łączna cena dokończenia inwestycji to 1,53 mld zł. Do tego trzeba jeszcze dodać ok. 250 mln zł, które zapłacono Astaldi i podwykonawcom za wykonane już prace. Razem wychodzi zatem prawie 1,8 mld zł, czyli niemal o 100 proc. więcej niż w pierwotnym kontrakcie.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.