Autopromocja

Z USA idzie atomowa fala. Rywalizacja o drugą elektrownię w Polsce będzie zacięta

Trump podpisujący akt wykonawczy na pokładzie Air Force One
Cztery dekrety prezydenta USA mają nadać impetu rozwojowi amerykańskich technologii w energetyce jądrowej m.in. przez poluzowanie rygorów bezpieczeństwa.Materiały prasowe / Shealah Craighead, Biały Dom
27 maja 2025

Donald Trump chce renesansu jądrowego, który przyniesie szybkie efekty w postaci nowych inwestycji realizowanych pod kuratelą rządu i wojska. Nie odpuszcza też eksportu amerykańskich technologii, które mają być "domyślnym wyborem" dla sojuszników i partnerów handlowych Waszyngtonu.

Ożywienie przemysłu jądrowego, reforma dozoru, wsparcie testowania i wdrażania zaawansowanych technologii reaktorowych – to cztery filary, które mają wspierać renesans energetyki atomowej zainicjowany przez Donalda Trumpa. Prezydent USA podpisał cztery rozporządzenia wykonawcze dotyczące wsparcia i deregulacji atomu.

Atomowy klucz do wyścigu z Chinami

Mają one wyprowadzić branżę ze stagnacji i doprowadzić do czterokrotnego powiększenia mocy jądrowych Ameryki do 2050 r. (do 400 GW, a więc więcej niż wynoszą dziś zdolności wytwórcze w atomie na całym globie). To oznacza, że atom będzie jednym z głównych narzędzi pozwalających na zaspokajanie spodziewanego wzrostu zapotrzebowania na energię elektryczną, towarzyszącego rozwojowi energochłonnych technologii związanych m.in. ze sztuczną inteligencją (AI).

– Zaznaczcie ten dzień w swoich kalendarzach. To moment zwrotny, który odwróci ponad 50 lat nadmiernej regulacji branży – przekonywał Doug Burgum, sekretarz ds. wewnętrznych i przewodniczący powołanej przez prezydenta Rady Dominacji Energetycznej. Polityk nie ukrywał jednocześnie, że determinacja Waszyngtonu, by nadać nowy impet rozwojowy energetyce jądrowej, jest związana z rywalizacją z Chinami. – Musimy mieć wystarczająco dużo prądu, by wygrać z Chinami wyścig zbrojeń w AI – mówił. – Zbyt długo amerykański przemysł energii jądrowej hamowała biurokracja i anachroniczna polityka rządu, ale dzięki prezydentowi Trumpowi amerykański renesans nuklearny wreszcie nadszedł – wtórował mu sekretarz energii Chris Wright.

Dyplomacja jądrowa, czyli zapowiedź ofensywy eksportowej USA

W prezydenckich rozporządzeniach nie zabrakło wzmianki o – szczególnie istotnym z polskiego punktu widzenia – eksporcie amerykańskich technologii jądrowych. Ich sprzedaż „sojusznikom i partnerom handlowym” USA ma zapewnić „zwiększenie amerykańskiej przewagi technologicznej” oraz zwiększyć wspólną zdolność tych krajów do zwalczania zależności od państw wrogich.

„Musimy uwolnić krajową bazę przemysłu jądrowego i pozycjonować amerykańskie firmy jądrowe jako domyślnych partnerów” – czytamy w jednym z dekretów, dotyczących wdrażania zaawansowanych technologii reaktorowych. W ramach ofensywy na rynkach międzynarodowych na rzecz interesów amerykańskiego przemysłu „w pełni wykorzystywane” mają być zasoby rządu federalnego, w tym dyplomacji USA. Sekretarz stanu ma za zadanie doprowadzić do podpisania „co najmniej 20” nowych porozumień międzyrządowych – takich jak podpisana w 2020 r. umowa z Polską, która otworzyła drogę do zaangażowania amerykańskich firm w realizację naszego programu energetyki jądrowej – do końca kolejnej kadencji Kongresu (styczeń 2029 r.), opracować program na rzecz wzmocnienia amerykańskiej konkurencyjności w zakresie energetyki jądrowej oraz „zachęcać” do podejmowania „korzystnych decyzji” potencjalnych importerów technologii, paliwa jądrowego czy usług pochodzących ze Stanów.

Kontrowersyjna deregulacja atomu. "Nadmierna awersja do ryzyka"

Na terenie kraju renesans jądrowy ma być realizowany m.in. w drodze ograniczenia kompetencji niezależnej Komisji Dozoru Jądrowego (NRC). Misja Komisji ma być zrewidowana, aby połączyć pilnowanie bezpieczeństwa ze wsparciem dla rozwoju atomu. Według Białego Domu uważany za jeden z najbardziej profesjonalnych na świecie amerykański dozór charakteryzowała kultura „nadmiernej awersji do ryzyka”. Zdaniem krytyków to powrót do modelu, który w przeszłości został uznany za obciążony konfliktem interesów. NRC ma też zredefiniować swoje podejście do ochrony radiologicznej, które do tej pory oparte było na konserwatywnych założeniach (brak "bezpiecznej dawki" promieniowania i szkody proporcjonalne do stopnia narażenia).

Dozór czekają redukcje personelu, a jednocześnie – sztywne terminy na rozpatrzenie wniosków licencyjnych. W rezultacie NRC będzie musiało skrócić do maksymalnie półtora roku nawet wieloletnie dotąd postępowania w sprawie wdrożeń całkowicie nowych technologii.

W ramach zarządzonej przez prezydenta rewizji regulacji i wytycznych NRC ma też opracować odrębne procedury dla (realizowanych w większej liczbie) mikro- i małych reaktorów, które mają pozwolić na większą standaryzację projektów.

Część projektów – zwłaszcza te o charakterze pilotażowym oraz realizowane na terenach należących do poszczególnych agend rządowych – ma być realizowana całkowicie poza jurysdykcją NRC. Wykorzystane w tym celu mają być zasoby i zdolności Pentagonu i amerykańskiej armii. Bazy i obiekty wojskowe mają być jednym z pierwszych beneficjentów nowej fali inwestycji jądrowych i kół napędowych dla rozwoju technologii. Pierwszy reaktor zrealizowany pod kuratelą administracji wojskowej ma zostać oddany do eksploatacji w ciągu zaledwie trzech lat – do września 2028 r.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.