Rząd uznaje unijne propozycje na 2040 rok za zbyt daleko idące i domaga się od Brukseli policzenia kosztów ostrych cięć emisji dla poszczególnych państw. Na grę o złagodzenie lub zahamowanie celu ma czas do września.
Wyniki prac KE nad celem klimatycznym na przyszłą dekadę nie przyniosły niespodzianek. Bruksela chce, by w 2040 r. Wspólnota emitowała już tylko jedną dziesiątą swojego "śladu klimatycznego" (emisji gazów cieplarnianych mierzonych jako ekwiwalent CO2) z roku 1990. – Robimy kolejny krok na unijnej drodze do podniesienia i poprawy konkurencyjności, do wzmocnienia niezależności i do redukcji emisji – powiedział komisarz ds. klimatu Wopke Hoekstra, ogłaszając w środę 2 lipca propozycję Komisji.
Duży krok w stronę neutralności klimatycznej
Cel na 2040 r., który ma trafić do znowelizowanego prawa klimatycznego UE, określi w jaki sposób wysiłki gospodarek europejskich związane z wdrażaniem polityki klimatycznej rozłożone zostaną pomiędzy lata 30. i 40. Stanowisko Komisji, która opowiedziała się za realizacją znacznej części dekarbonizacji już w przyszłej dekadzie wynika z diagnozy, że najkosztowniejsze i najtrudniejsze do realizacji będą ostatnie kroki na drodze do neutralności klimatycznej. Ale realizacja wyśrubowanego celu na rok 2040 też nie będzie łatwa. Wynika to m.in. z niedojrzałości, a także relatywnie wysokich bądź nieprzewidywalnych kosztów wielu niezbędnych do jego realizacji technologii.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.