Autopromocja

Liberalizm to coś więcej niż tylko ekonomia

Gospodarka
Jeżeli krytykujemy model modernizacji z lat 90., to warto uniknąć zastępowania go kolejną odsłoną metody „kopiuj – wklej”ShutterStock
8 marca 2013

Nie tak dawno spieraliśmy się o narzucony przez jednego z polityków podział na Polskę socjalną i liberalną. Dziś dyskusja przewędrowała w inne rejony i nie ma sensu zastanawiać się nad tym, czy tamta dwubiegunowa wizja polskiego społeczeństwa znajduje uzasadnienie gdziekolwiek indziej niż w świecie retoryki politycznej. Ważne jednak, że ze sporu wynikało jednoznacznie, iż w Polsce „liberalizm” czy „liberał” wciąż służyć może jako epitet dyskredytujący przeciwnika. Dziś w publicznych dyskusjach słowo „neoliberalizm” nieustannie używane jest bez prób wyjaśnienia, co miałoby dokładnie oznaczać w odniesieniu do naszej części świata. W zasadzie występuje jako synonim skrajnej chciwości czy po prostu nieuczciwości. Przykłady można mnożyć.

Krótko mówiąc, liberalizm nie ma dobrej prasy. Tym bardziej godny odnotowania jest tekst Rafała Wosia („DGP” z dn. __ b.r.), który stara się wykazać coś odwrotnego. Zdaniem publicysty, liberalizm ma się nieźle, wspiera go grono wpływowych autorów i nad Wisłą tryumfuje od dwóch dekad. Czy słusznie?

Zacznijmy od podstawowej kwestii: liberalizm został zredukowany przez autora to liberalizmu ekonomicznego. Żaden poważny teoretyk liberalizmu nie dokonałby tak drastycznej redukcji. Dość wspomnieć, że najbardziej wpływowy przedstawiciel tej myśli w 2. połowie XX wieku, niedawno zmarły John Rawls, koncentrował się na problemie wolności ściśle powiązanym ze sprawiedliwością społeczną.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.