Autopromocja

Siudaj: Bruksela uczy się powoli, zwłaszcza ekologii

Marek Siudaj, kierownik działu branże i firmy
Marek Siudaj, zastępca szefa działu branże i finanseMedia / fot. Bartlomiej Molga
24 października 2012

Komisja Europejska postanowiła, że koniec z dodawaniem tego, co można zjeść i wypić, do paliwa. I chce, aby dodawać tylko to, czego zjeść się nie da. Na przykład odpady z przerobu mięsa czy algi.

 O ile w tym pierwszym przypadku propozycja brzmi sensownie (lepiej zużyć to w paliwie, niż zjeść w parówce), o tyle druga zapewne szybko przerazi ekologów. Bo jeśli algi zaczną być głównym surowcem do dodatków do uszlachetniaczy paliw, to może się okazać, że przeróżne zwierzęta morskie będą pływać głodne. Oczywiście, wtedy KE znowu zdecyduje się na odważny krok i zmieni zasady gry.

Jedno jest pewne – Komisja nie odstąpi od pomysłów ratowania świata za pieniądze Europejczyków, a polegających na „zwiększaniu udziału odnawialnych złóż energii w ogólnym bilansie paliwowym”. To, co wyglądało na szlachetny cel, stało się wielkim biznesem, a jego lobbystyczne macki otaczają i urzędników w Brukseli, i rządy krajów unijnych.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.