KE oprócz kryteriów z Maastricht weźmie pod uwagę inne wskaźniki makroekonomiczne, oceniając przygotowanie państwa, które chce przyjąć wspólną walutę. Nie potrzebuje do tego zmian traktatów.
Polsce trudniej będzie przystąpić do strefy euro niż krajom, które w przeszłości przyjęły wspólną walutę. Oprócz pięciu kryteriów z Maastricht dotyczących maksymalnego poziomu długu publicznego i deficytu budżetowego, inflacji i stóp procentowych oraz utrzymania przez dwa lata niewielkiego odchylenia kursu waluty narodowej wobec euro, Komisja Europejska planuje uwzględnić wiele innych wskaźników makroekonomicznych przy podejmowaniu decyzji o poszerzeniu unii walutowej.
– Panuje powszechne przekonanie, że w przeszłości byliśmy zbyt elastyczni, przyjmując kolejne państwa do strefy euro. To było podyktowane strategią polityczną: szybkie poszerzenie unii walutowej miało zapewnić większą integrację Wspólnoty – mówi DGP Benjamin Angel, szef jednostki zajmującej się instytucjami finansowymi i stabilnością strefy euro w Dyrekcji Generalnej ECFIN Komisji Europejskiej. – Wspólna waluta jest ważnym czynnikiem rozstrzygającym o kondycji gospodarki danego kraju. Dlatego powinny do niej przystępować kraje, które są do tego w pełni gotowe. To jest wniosek, który trzeba wyciągnąć z kryzysu w Grecji – dodaje.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.