Rozwój sieci dróg wodnych, powołanie Polskiej Grupy Kapitałowej, przyjęcie konstytucji dla biznesu to tylko niektóre projekty zapowiedziane przez rząd w ostatnim czasie. Realizacja tak złożonego pakietu reform nie będzie łatwa. Liczba barier, z którymi trzeba się będzie zmierzyć, jest ogromna. Choćby silosowość ministerstw, nastawienie administracji na zachowanie status quo, wreszcie trudność z monitorowaniem postępu prac w tak wielu równoległych inicjatywach.
Aby poradzić sobie z ograniczeniami, administracja publiczna na świecie sięga po nowe rozwiązania. Głównym narzędziem tej zmiany są wyspecjalizowane jednostki wdrożeniowe. To niewielkie zespoły, liczące często kilkanaście osób, które zapewniają bezstronną i regularną ocenę postępów prac, koordynują działania między różnymi obszarami administracji i pomagają urzędnikom rozwiązywać problemy pojawiające się przy wdrożeniu. Prekursorem w tworzeniu tego typu komórek był brytyjski rząd Tony’ego Blaira. Powołany przy premierze Prime Minister’s Delivery Unit (PMDU) wspierał wprowadzenie reform w ochronie zdrowia, edukacji, sprawach wewnętrznych i transporcie. Wśród jego sukcesów można wymienić zredukowanie luki w wynikach nauczania między wybranymi najsłabszymi gminami a średnią krajową o 50 proc.
Dziś podobne jednostki funkcjonują w USA, Australii, Malezji czy Tajlandii. W naszym regionie z brytyjskich doświadczeń skorzystała Rumunia. Tamtejsza jednostka wdrożeniowa w ciągu roku skróciła czas realizacji zamówień publicznych o ponad 10 proc. i podniosła udział zamówień publicznych dokonywanych online z 13 do 41 proc. Na koncie ma również sukcesy w usprawnieniu poboru podatków. Oczywiście samo powołanie jednostki administracyjnej ze słowem „wdrożenie” w nazwie nie wystarczy. By działała skutecznie, konieczne jest spełnienie kilku warunków.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.