Najpierw wydarzenia w Wenezueli i błyskawiczne zatrzymanie Nicolasa Maduro, podbite jeszcze przejęciem na pełnym morzu tankowca pod rosyjską banderą. Potem prezydent USA grożący sojuszniczej Danii, że przejmie od niej Grenlandię. Chwilę później wybuch nowej fali protestów w Iranie i oczekiwanie na reakcję reżimu. Oraz na reakcję USA, na tę reakcję. Wreszcie kolejna odsłona ciągnącego się od początku kadencji sporu między administracją Donald Trumpa, a szefem Rezerwy Federalnej Jeromem Powellem. A to tylko pierwszych 12 dni nowego roku!
Nic dziwnego, że wobec tak gorącego okresu w USA i na świecie, inwestorzy zwracają się w stronę metali szlachetnych. Efektem tego zwrotu jest zaś skok cen kruszców, ze szczególnym naciskiem na złoto, które tylko od początku roku zdrożało już o około 6 procent. W poniedziałek 12 stycznia cena wzrosła o 2 procent i pobiła historyczny rekord 4600 dolarów za uncję – relacjonuje CNBC.
Kurs złota: pęknie 5 tysięcy dolarów za uncję?
Złoto drożało zresztą przez cały 2025 roku, który zaczęło na niewiarygodnym już dziś poziomie 2600 dolarów za uncję (co oznacza, że w ciągu 12 miesięcy cena wzrosła o 65 procent). Do wzrostów przyczyniły się w dużej mierze banki centralne, wśród nich także NBP, który tylko w tym roku zakupił pond 100 ton kruszcu i zbliża się do 30 procent jego udziału w rezerwach.
Ale prawdziwa lawina może ruszyć, że jeśli konflikt między Trumpem a Powellem zakończy się zmianą szefa FED. Tymczasem w niedzielę Powell poinformował, że otrzymał wezwanie do złożenia zeznań w sprawie karnej, którą prowadzi przeciwko niemu prokurator generalny. Chodzi o domniemanie nieprawidłowości przy remoncie siedziby FED, co jednak w ocenie komentatorów i samego zainteresowanego jest tylko formą nacisku i próbą ograniczenia niezależności FED. Trump od dawna zarzuca bowiem Powellowi, że ten nie dość szybko obniża stopy procentowe. – Nominacja nowego prezesa Rezerwy Federalnej może utorować drogę do szybszych obniżek stóp procentowych, co tradycyjnie sprzyja wzrostowi cen złota – przekonują analitycy CNBC.
Serwis informuje, że według banku HSBC jeszcze w pierwszej połowie tego roku złoto może przekroczyć granicę 5000 dolarów za uncję, choć zarazem dopuszcza, że kurs będzie podlegał wahaniom. Spadki mogą być częstsze, ale trendu nie zatrzymają.