- Stan zdrowia pracowników w Polsce – raport i niepokojące dane
- Dlaczego podstawowe badania profilaktyczne pracowników to tylko „wycinek prawdy”?
- Ciche zagrożenia: choroby tarczycy i wątroby u osób aktywnych zawodowo
- Diagnostyka obrazowa USG – klucz do wczesnego wykrycia schorzeń
- Jak NAFLD i problemy z tarczycą wpływają na produktywność w pracy?
Stan zdrowia pracowników w Polsce – raport i niepokojące dane
Stan zdrowia pracowników w Polsce budzi coraz większe obawy. Z danych LongLife wynika, że niemal połowa osób aktywnych zawodowo ocenia swoje zdrowie jako średnie lub złe. Jednocześnie tylko nieco ponad 50 proc. deklaruje regularne wykonywanie badań profilaktycznych. To wyraźny sygnał, że profilaktyka zdrowotna w miejscu pracy powinna stać się jednym z priorytetów firm.
Dlaczego podstawowe badania profilaktyczne pracowników to tylko „wycinek prawdy”?
Co dziesiąty pracujący Polak nie wykonuje żadnych badań profilaktycznych, a jedna trzecia robi je nieregularnie. Najczęściej ograniczają się one do podstawowych testów, takich jak morfologia krwi czy ogólne badanie moczu. Choć są ważnym elementem kontroli stanu zdrowia, nie pozwalają wykryć wielu poważnych chorób na wczesnym etapie.
Ciche zagrożenia: choroby tarczycy i wątroby u osób aktywnych zawodowo
Znacznie rzadziej wykonywane są badania obrazowe, takie jak USG jamy brzusznej czy USG tarczycy. To istotny problem, ponieważ wiele schorzeń rozwija się bezobjawowo i może zostać wykrytych wyłącznie dzięki diagnostyce obrazowej.
Diagnostyka obrazowa USG – klucz do wczesnego wykrycia schorzeń
Około 20 proc. Polaków zmaga się z chorobami tarczycy. Szacuje się, że zmiany ogniskowe lub guzki można wykryć nawet u 50–70 proc. dorosłych, szczególnie u kobiet i osób starszych. Ich rozpoznanie jest możliwe wyłącznie dzięki badaniu USG. Tymczasem – według danych LongLife – wykonuje je mniej niż jedna piąta pracowników deklarujących regularną profilaktykę.
Podobnie wygląda sytuacja w przypadku niealkoholowej stłuszczeniowej choroby wątroby (NAFLD), która dotyczy 20–25 proc. dorosłych w Polsce. Choroba ta przez długi czas może nie dawać żadnych objawów, a jej wykrycie na wczesnym etapie jest możliwe dzięki USG jamy brzusznej. Mimo to badanie to regularnie wykonuje jedynie 24 proc. osób deklarujących systematyczne badania profilaktyczne.
– Niepokojąca jest dysproporcja między badaniami podstawowymi, czyli morfologią czy ogólnym badaniem moczu, a diagnostyką obrazową. Musimy głośno mówić o tym, że to tylko wycinek prawdy o zdrowiu. Prawidłowy wynik krwi daje często fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Podczas prowadzenia badań USG regularnie widuję pacjentów ze świetnymi wynikami laboratoryjnymi, u których w badaniu obrazowym znajdujemy stłuszczenie wątroby – pierwszy sygnał problemów metabolicznych – czy zmiany w tarczycy. Profilaktyka to nie tylko „odfajkowanie” morfologii raz w roku. Tylko połączenie biochemii z obrazowaniem daje nam realną szansę na wyprzedzenie choroby, a nie tylko jej leczenie – tłumaczy Piotr Leszczyński, dyrektor medyczny w LongLife.
Jak NAFLD i problemy z tarczycą wpływają na produktywność w pracy?
Brak regularnych badań profilaktycznych to nie tylko problem indywidualny. Choroby przewlekłe wpływają na funkcjonowanie całych organizacji – zwiększają liczbę zwolnień lekarskich, obniżają produktywność i generują koszty dla systemu ochrony zdrowia.
Ograniczony dostęp do badań obrazowych sprawia, że wiele schorzeń wykrywanych jest dopiero w zaawansowanym stadium, co oznacza trudniejsze leczenie i gorsze rokowania. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) podkreśla, że zmniejszenie zapadalności na choroby przewlekłe wymaga wczesnego wykrywania nieprawidłowości oraz współpracy wielu sektorów – nie tylko medycznego, lecz także edukacyjnego, transportowego czy społecznego.
Profilaktyka zdrowotna w miejscu pracy jako strategia zarządzania
Jednym z najskuteczniejszych rozwiązań jest organizowanie badań profilaktycznych w miejscu pracy. Takie działania uzupełniają podstawową opiekę zdrowotną i standardowe pakiety medyczne oferowane przez firmy, które często nie zapewniają kompleksowej diagnostyki.
– To, że niemal połowa pracowników ocenia swój stan zdrowia jako średni lub zły, powinno być dla pracodawców wyraźnym sygnałem ostrzegawczym. Taka ocena często oznacza przewlekłe zmęczenie, nieleczone problemy zdrowotne i narastające ryzyka, które wcześniej czy później przełożą się na absencje. W praktyce oznacza to, że firmy funkcjonują dziś na zdrowotnym „kredycie”, którego koszt ujawni się z opóźnieniem. Ignorowanie tych sygnałów to nie oszczędność, lecz odsuwanie w czasie realnych problemów kadrowych i organizacyjnych. Dlatego zdrowie pracowników powinno być traktowane nie jako benefit, ale jako obszar strategicznego zarządzania – tłumaczy Paulina Werczyńska, członkini zarządu w LongLife.