Snajperzy na dachach, śmigłowce krążące nad centrum miasta i kontrole bezpieczeństwa – z tym wszystkim muszą się liczyć uczestnicy Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa. Bezpieczeństwa ich samych pilnuje od piątku do niedzieli 5 tys. policjantów. Po raz pierwszy od 1963 roku, czyli pierwszej edycji wydarzenia, potrzebne były posiłki spoza Bawarii.

Monachium obstawione policją, również z innych landów

– Konferencja z roku na rok jest coraz większa. Nie powiedziałbym, że to wszystko to dla nas codzienność – mówił rzecznik monachijskiej policji Thomas Schelshorn. Jak zapewniał, sygnałów o zagrożeniu nie ma, choć ze względu na niepewną sytuacją polityczną czujność służb jest wzmożona.

Wydarzeniu towarzyszy sporo chaosu, ale stali bywalcy uśmiechają się, że jest to właściwie tradycja. Dokładna agenda nie była znana aż do piątku, a procedury rejestracji na poszczególne wydarzenia nie są przejrzyste. Specjalna, cyfrowa platforma dla mediów zawiesza się, a organizatorzy, choć zawsze sympatyczni, to nie zawsze są w stanie pomóc zagubionym uczestnikom.

Aż 60 szefów państw w Monachium

W tym roku udział w trzydniowym wydarzeniu zapowiedziało ok. 60 głów państw i szefów rządów. W piątek w centrum można było obserwować gości przemieszczających się do hoteli w centrum, część w konwojach limuzyn z eskortą; część, jak np. była brytyjska premier Theresa May, pieszo z hoteli położonych poza ścisłą strefą bezpieczeństwa.

Stworzono ją wokół hotelu Bayerischer Hof, który jest sercem konferencji. Gdyby ktoś chciał zarezerwować tu nocleg dla jednej osoby, musi liczyć się z wydatkiem co najmniej 1,6 tys. złotych za noc. W zamian otrzyma m.in. dostęp do tarasu z widokiem na monachijskie Stare Miasto. A także bezcenną świadomość noclegu w miejscu symbolu światowej polityki.

Ulice wokół hotelu odgrodzone są słupkami. Do środka „miasteczka” nie może wejść nikt przypadkowy, osoby z akredytacjami poddawane są ścisłym kontrolom. Te bez, wypraszane.

Dom Ukraiński w Monachium

W „miasteczku”, w budynku nieopodal hotelu, utworzono w tym roku Ukraiński Dom, po zmierzchu podświetlany w niebiesko-żółte barwy. W środku znaleźć można m.in. drony używane podczas trwającej wojny, z krótkim opisem technicznym.

Poza strefą uczestnicy konferencji mieszają się z turystami i mieszkańcami. Choć monachijskie uliczki są zatłoczone, to da się znaleźć wolny stolik na kawę. Z szansą, że wypije się ją w towarzystwie politycznego VIP-a.

Z Monachium Mateusz Obremski (PAP)