Druga tura wyborów samorządowych 2024. PKW: Problemy w jednej z komisji w Legionowie opóźniły ogłoszenie wyników w całym kraju. Co się stało?

Sylwester Marciniak
Warszawa, 21.04.2024. Wybory samorządowe 2024 - II tura. Przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej Sylwester Marciniak na pierwszej konferencji prasowej Państwowej Komisji Wyborczej, 21 bm. w Warszawie. Trwa głosowanie w drugiej turze wyborów samorządowych. Do jego zakończenia obowiązuje cisza wyborcza. (mr) PAP/Piotr NowakPAP / Piotr Nowak
22 kwietnia 2024

Jak powiedział Marciniak podczas konferencji prasowej, opóźnienie w ogłoszeniu wyników drugiej tury wyborów samorządowych wynikało z problemów w jednej z komisji wyborczych w Legionowie. "Jedna z komisji nie mogła się doliczyć wszystkich głosów i de facto dochodziło tam trzykrotnie do sporządzenia protokołów, stąd opóźnienie" – wyjaśnił.

Jak dodał Marciniak, "zapowiadało się", że czas liczenia głosów będzie rekordowo krótki. "Do drugiej w nocy mieliśmy zliczone 99,99 proc. głosów. Ta jedna brakująca komisja na blisko 12 tys. obwodowych komisji niweczy wysiłek prawie 100 tys. ludzi" – stwierdził przewodniczący PKW. "Ale i tak jest rekordowo, bo w 9 godzin od zamknięcia lokali" – zauważył.

Druga tura wyborów samorządowych 2024

Jak wyjaśniła szefowa Krajowego Biura Wyborczego Magdalena Pietrzak, problemy dotyczyły jednej z komisji w Legionowie. Przyznała, że komisja, która nie mogła się doliczyć głosów, wprowadziła ok. godz. 3 protokół do systemu. Dodała, że "teoretycznie" nie można było tego zrobić, ale "został on wprowadzony".

"System jest tylko wspomagający, on pozwala na bieżąco śledzić wyniki i działania organów. Ta komisja długo liczyła, ok. godz. 3 protokół został wprowadzony, ale potem okazało się, że komisja nie wyjechała z lokalu i nie przekazała protokołu komisji miejskiej. Po zakończeniu liczenia trzeba wywiesić jedną z kopii protokołu na drzwiach lokalu wyborczego, drugą trzeba zawieźć do komisji miejskiej, nie uczynili tego" – powiedziała Pietrzak. Przyznała też, że "był taki moment, że nie odbierali telefonów".

"Komisja się uparła, że będzie dochodzić, co im się nie zgadza i dochodziła. W końcu to zrobili, policja pomogła i komisja miejska przywiozła protokół na sygnale do Warszawy" – dodała.

Pietrzak zaznaczyła, że w komisji głosowało 950 wyborców i że "nie zgadzało się 10 kart". 

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.