Decyzję o wysłaniu do Polski niemieckich baterii Patriot odbieramy jako bardzo ważny gest sojuszniczy w ramach NATO i w relacjach pomiędzy narodem Polskim i Niemieckim - powiedział w poniedziałek po spotkaniu z prezydentem Niemiec Frankiem-Walterem Steinmeierem prezydent Andrzej Duda.
Duda dziękuje za Patrioty
- powiedział prezydent Duda na konferencji w Berlinie, po spotkaniu z prezydentem Niemiec.
Duda zaznaczył, że Polacy przyjęli decyzje Niemiec jako ważny gest. - mówił prezydent.
Poinformował ponadto, że w najbliższych dniach grupy polskich i niemieckich ekspertów spotkają się, by ustalić miejsca dyslokacji baterii. "Konieczne jest, jak mówiłem panu prezydentowi, wpięcie tych baterii do całego polskiego systemu ochrony powietrznej, w tym przeciwrakietowej" - powiedział. Dodał, że konieczna jest koordynacja realizacji zadań realizowanych przez te baterie z zadaniami, które są realizowane w ramach obrony powietrznej i przeciwrakietowej kraju.
- powiedział prezydent Duda.
Steinmeier o "zrównoważonej postawie" polskich władz
Prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier podkreślał, że wzmocnienie flanki wschodniej NATO zdecydowanie stało się częścią deklarowanej polityki Niemiec; jak mówił, do tego wzmocnienia zalicza się także stacjonowanie systemów Patriot w Polsce.
- powiedział.
Prezydent Steinmeier wyraził wdzięczność za - jak mówił - "bardzo zrównoważoną postawę" prezydenta Andrzeja Dudy i władz polskich.
Jak Patrioty trafiły do Polski
Do wybuchu w Przewodowie w woj. lubelskim doszło 15 listopada, w dniu, w którym siły rosyjskie przeprowadziły zakrojony na szeroką skalę atak rakietowy na Ukrainę. Na teren suszarni we wsi Przewodów, leżącej blisko granicy z Ukrainą, spadła rakieta - jak później informowały polskie władze - najprawdopodobniej ukraińskiej obrony powietrznej; doszło do eksplozji, w wyniku której zginęło dwóch Polaków. Podkreślono, że wszystko wskazuje na to, że sytuacja ta była wynikiem nieszczęśliwego wypadku.
Kilka dni później minister obrony Niemiec Christine Lambrecht zaproponowała wsparcie dla Polski obejmujące systemy obrony przeciwlotniczej Patriot i myśliwce Eurofighter, które strzegłyby polskiej przestrzeni powietrznej.
Dzień później szef MON Mariusz Błaszczak poinformował, że z satysfakcją przyjął propozycję niemieckiej minister i zapowiedział, że podczas rozmowy telefonicznej ze stroną niemiecką zaproponuje, by system stacjonował przy granicy z Ukrainą. Dwa dni później wicepremier Błaszczak poinformował, że zwrócił się do strony niemieckiej, aby proponowane Polsce baterie Patriot zostały przekazane Ukrainie. Jak uzasadniał, "to pozwoli uchronić Ukrainę przed kolejnymi ofiarami i blackoutem i zwiększy bezpieczeństwo naszej wschodniej granicy".
W odpowiedzi niemiecka minister obrony stwierdziła, że proponowane Polsce "Patrioty są częścią zintegrowanej obrony powietrznej NATO, co oznacza, że mają zostać rozmieszczone na terytorium NATO". Dodała, że jakiekolwiek użycie ich poza terytorium Sojuszu wymagałoby wcześniejszych rozmów z NATO i sojusznikami.
6 grudnia Błaszczak poinformował na Twitterze, że po rozmowie z niemieckim ministerstwem obrony z rozczarowaniem przyjął decyzję o odrzuceniu wsparcia dla Ukrainy. "Przystępujemy więc do roboczych ustaleń ws. umieszczenia wyrzutni Patriot w Polsce i wpięcia ich w nasz system dowodzenia" - przekazał. (PAP)
autorzy: Marcin Chomiuk, Aleksandra Rebelińska
mchom/ reb/ itm/
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu