W pobliżu Kuźnicy, po białoruskiej stronie, powstało w poniedziałek koczowisko migrantów. Liczbę przebywających tam osób SG szacowała wtedy na ok. 800.

"Informowaliśmy państwa o tym, że w tej grupie jest bardzo wielu mężczyzn. Natomiast nie trzeba było długo czekać na reakcję służb białoruskich i wczoraj (czwartek) w nocy, grupa ok. czterdziestu osób, kobiet i dzieci, została podprowadzona bardzo blisko linii granicy, do siatki; służby białoruskie cały czas nadzorowały te osoby i próbowały naciskać, by przekroczyły one nielegalnie granicę" - relacjonowała w piątek dziennikarzom mjr Zdanowicz.

Ostatecznie do tego nie doszło. "Sytuacja ustabilizowała się, osoby te odeszły od ogrodzenia" - mówiła rzecznik POSG.

Reklama

W Połowcach próbowało nielegalnie przedostać się do Polski ok. stu osób. "Osoby te zachowywały się agresywnie. Rzucały kamieniami, gałęziami w stronę żołnierzy, funkcjonariuszy pełniących tam służbę; również ta próba została udaremniona" - poinformowała mjr Zdanowicz.

Podała, że w piątek rano kilkadziesiąt osób próbowało przedostać się przez przejście graniczne w Kuźnicy, ale po białoruskiej stronie, z kierunku północnego na południe, by dołączyć do koczowiska zlokalizowanego w pobliżu granicy.

Reklama

"Osoby te, można powiedzieć siłowo, przedostały się przez to przejście, cały czas mówię o stronie białoruskiej, po naszej stronie wszystko było zabezpieczone (...) i osoby te przedostały się do tej dużej grupy po stronie białoruskiej" - relacjonowała mjr Zdanowicz. Jak podała, w koczowisku niedaleko Kuźnicy przebywa obecnie ponad tysiąc osób.

Przyznała, że SG ma sygnały o kolejnych grupach zmierzających w kierunku granicy. "Nawet po tym koczowisku w Kuźnicy widzimy, że ta liczba zwiększa się" - dodała. Liczbę wszystkich imigrantów w pobliżu granicy z Polską pogranicznicy szacują na 3-4 tys. osób.

Od początku listopada SG odnotowała ok. 4,5 tys. prób nielegalnego przekroczenia granicy z Białorusi do Polski. Rzecznik POSG podkreślała, że próby podejmowane są na całym odcinku granicy i nie zmienia tego fakt, że w pobliżu Kuźnicy znajduje się jedno duże koczowisko. "Próby są dokonywane zarówno przez mniejsze ale i przez większe, kilkudziesięcioosobowe grupy" - powiedziała Zdanowicz.

Odnosząc się do incydentów granicznych, poinformowała, że w dwóch miejscach (granica z okolic Czeremchy i Kuźnicy) funkcjonariusze zgłosili przypadki użycia przez służby białoruskie lasera (wiązka w kolorze zielonym), który - jak mówiła Zdanowicz - kierowany jest w stronę służb po polskiej stronie.

"Jest to ewidentnie prowokacja i próba zareagowania na funkcjonariuszy w sposób odmienny; nie wiemy, jaka jest siła tego lasera, czy być może powoduje on uszkodzenie wzroku, natomiast takie czynności przez służby białoruskie są również wykonywane" - powiedziała.