Główny Inspektorat Sanitarny objął nadzorem epidemiologicznym cztery osoby przebywające w Polsce po możliwym kontakcie z hantawirusem powiązanym z ogniskiem na statku MV Hondius. Monitorowane osoby nie mają objawów i czują się dobrze. Służby podkreślają, że działania mają charakter zapobiegawczy, a ryzyko dla mieszkańców Polski pozostaje bardzo niskie
Według ustaleń RMF FM w Polsce monitorowane są obecnie cztery osoby, które mogły mieć pośredni lub bezpośredni kontakt z zakażeniem powiązanym z wycieczkowcem MV Hondius. Jedna z nich podróżowała samolotem i siedziała kilka rzędów za pasażerem, u którego później potwierdzono zakażenie. Inna mogła zetknąć się z potencjalnym źródłem wirusa w porcie podczas przerwy w rejsie, zanim na statku rozwinęło się pełne ognisko choroby.
GIS uspokaja, że żadna z tych osób nie choruje. Nadzór epidemiologiczny oznacza przede wszystkim obserwację stanu zdrowia, szybkie wychwycenie ewentualnych objawów i ograniczenie ryzyka dalszych kontaktów, gdyby takie objawy wystąpiły. W Polsce nie potwierdzono obecnie żadnego przypadku zachorowania związanego z tym ogniskiem.
Hantawirus na MV Hondius i trzy zgony pasażerów
Ognisko zakażeń na MV Hondius zostało zgłoszone Światowej Organizacji Zdrowia 2 maja 2026 roku. WHO informowała początkowo o siedmiu przypadkach, w tym dwóch potwierdzonych laboratoryjnie i pięciu podejrzanych, a także o trzech zgonach. W kolejnych komunikatach liczba przypadków wzrosła do 11, przy czym wszystkie laboratoryjnie potwierdzone zakażenia dotyczyły wirusa Andes, czyli południowoamerykańskiego typu hantawirusa.
MV Hondius to jednostka operatora Oceanwide Expeditions. Statek wypłynął z Ushuaia w Argentynie i realizował rejs ekspedycyjny. Po wykryciu ogniska część pasażerów i załogi ewakuowano oraz objęto procedurami sanitarnymi. Sprawa stała się szczególnie istotna, bo wirus Andes, w przeciwieństwie do wielu innych hantawirusów, może w rzadkich sytuacjach przenosić się między ludźmi przy bliskim kontakcie.
Polski kapitan i dekontaminacja statku w Rotterdamie
MV Hondius dotarł do Rotterdamu, gdzie rozpoczęto działania związane z dezynfekcją i dekontaminacją jednostki. Na pokładzie pozostawało 25 członków załogi oraz dwie osoby z personelu medycznego. Według informacji przekazywanych przez zagraniczne agencje nikt z nich nie miał objawów w chwili dotarcia statku do portu.
Akcją na jednostce dowodzi polski kapitan Jan Dobrogowski. On także czuje się dobrze, ale zgodnie z procedurami ma przejść kwarantannę w Rotterdamie. Izolacja części załogi jest liczona od 6 maja, czyli od momentu, gdy osoby te miały kontakt z ostatnimi chorymi jeszcze na morzu. Łącznie kwarantanna może potrwać sześć tygodni, co wynika z maksymalnego okresu wylęgania choroby.
Czy hantawirus Andes zaatakuje w Polsce?
Hantawirusy są przenoszone głównie przez kontakt z moczem, odchodami lub śliną zakażonych gryzoni. Do zakażenia może dojść m.in. podczas sprzątania zamkniętych, zapylonych lub źle wentylowanych pomieszczeń, w których wcześniej bytowały gryzonie. Pierwsze objawy mogą przypominać grypę: pojawia się gorączka, zmęczenie i bóle mięśni. W cięższych przypadkach choroba może prowadzić do poważnych problemów oddechowych.
Polskie służby zwracają uwagę na dwa kluczowe elementy. Po pierwsze, w Polsce nie ma obecnie potwierdzonego chorego w związku z ogniskiem na MV Hondius. Po drugie, w krajowym ekosystemie nie występują gryzonie przenoszące ten konkretny wariant wirusa Andes, który został powiązany z zachorowaniami na statku. Dlatego działania GIS mają charakter ostrożnościowy, a nie alarmowy.
Procedury sanitarne po rejsie MV Hondius
WHO ocenia, że globalne ryzyko związane z ogniskiem pozostaje niskie, choć osoby z bliskiego kontaktu z zakażonymi muszą być monitorowane. Z tego powodu służby sanitarne w różnych krajach sprawdzają pasażerów, członków załogi i osoby, które mogły mieć kontakt z chorymi. Podobne działania podjęto m.in. w Hiszpanii, Włoszech, Holandii i Polsce.
Najważniejsze znaczenie ma teraz obserwacja osób z grupy ryzyka oraz zakończenie dezynfekcji statku. W przypadku osób bez objawów nadzór nie oznacza choroby, lecz zastosowanie procedur po możliwej ekspozycji. To właśnie dlatego GIS podkreśla, że sama informacja o nadzorze epidemiologicznym nie powinna być traktowana jako potwierdzenie zakażenia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.