Premier Donald Tusk stwierdził podczas wspólnej konferencji prasowej z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem w Gdańsku, że konflikt w Iranie nie doprowadził do osłabienia tamtejszego reżimu, a więc – jak podkreślił – zakładane wcześniej uzasadnienie dla wojny okazało się nietrafne. Dodał również, że dla Polski kluczowym celem pozostaje możliwie szybkie wygaszenie napięć na Bliskim Wschodzie.
Tusk podczas poniedziałkowej konferencji w prezydentem Francji podkreślił, że „absolutnym priorytetem” dla Polski jest wygaszanie napięć i osiągnięcie jak najszybciej porozumień, które mogłyby zakończyć albo przynajmniej zredukować do minimum konflikty na Bliskim Wschodzie.
Dodał, że wojna w Iranie nikomu nie przynosi korzyści i „paradoksalnie nie osłabiła reżimu”. - A więc to, co mogłoby być dla niej uzasadnieniem, chyba okazało się iluzją. To także jest powód, dla którego pragnęlibyśmy, aby doszło - jak najszybciej - jeśli nie pokoju, to do zawieszenia broni w Libanie. Z oczywistych względów żeby w Gazie nie dochodziło już do (...) okropnych zdarzeń - wyliczał. Polski premier zwrócił też uwagę na sytuację w Cieśnienie Ormus, która „dotyka cały świat”. Wyraził przy tym nadzieję, że „doczekamy wreszcie racjonalnych decyzji (...)”.
Według Tuska, wojna na Bliskim Wschodzie osłabiła determinację niektórych państw ws. pomocy dla Ukrainy wobec agresji Rosyjskiej. - Z punktu widzenia Polski (...) ewidentnym beneficjentem wojny stał się Putin i Rosja - mówił. Zwrócił w tym kontekście uwagę na „zarówno wysokie ceny paliw, niepotrzebne zupełnie konflikty w obrębie NATO i wspólnoty Zachodu”. Zaznaczył, że nie do końca zrozumiała jest dla niego decyzja „naszych amerykańskich przyjaciół” o przedłużeniu zwolnienia z sankcji na rosyjską ropę.(PAP)
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu