Polska ma możliwości, by wziąć udział w procesie odblokowania cieśniny Ormuz, gdyby zaszła konieczność oczyszczenia jej z min. Czy jednak krytykujący NATO Donald Trump zauważył nasze nowoczesne niszczyciele min z projektu Kormoran II i zwrócił się do Warszawy o pomoc? Stanowisko MON nie pozostawia co do tego złudzeń.
Prezydent Donald Trump nie ukrywa swej wściekłości na brak zaangażowania NATO w jego operację przeciwko Iranowi. Denerwuje go nie tylko odmowa Francji, Włoch i Hiszpanii na korzystanie z baz wojskowych do organizowania nalotów na Teheran, ale też brak udziału europejskich państw w operacji udrożnienia cieśniny Ormuz.
Trump gani NATO. W tle tysiące min
Szlak przez cieśninę Ormuz, którym przepływa 20 proc. światowego handlu ropą naftową, zablokowany został przez Iran już kilka tygodni temu. Próby przepłynięcia bez wymaganych pozwoleń i kontroli kończą się atakami na tankowce, a chcąc być pewnym, że siłowe sforsowanie cieśniny dla śmiałków źle się skończy, Teheran naszpikował ją minami. Według szacunków, umieścić mógł nawet 3 tys. min dwóch typów: Maham 7 i Mahan 3. Pierwsza z nich to mina denna, zawierająca ponad 200 kg trotylu, „czuwająca” na głębokości od 3 do 91 metrów. Druga (180 kg trotylu) utrzymywana jest na kablu na głębokości od 10 do 60 metrów i detonowana może być także zdalnie.
Nic też dziwnego, że w obliczu takiego zagrożenia Donald Trump już w połowie marca wezwał sojuszników z NATO, by ci włączyli się w proces odblokowywania cieśniny. Krótko mówiąc – by zrobili to, z czym same Stany Zjednoczone nie są sobie w stanie poradzić. Europa początkowo odmówiła, jednak po groźbie USA, iż te odetną dostawy broni na Ukrainę, Wielka Brytania, Francja i Niemcy rozpoczęły montowanie koalicji i wyraziły „gotowość do podjęcia odpowiednich działań w celu zapewnienia bezpiecznego przejścia przez cieśninę”.
Na szali polskie Kormorany? MON ujawnia fakty
Temat cieśniny Ormuz wrócił w środowym orędziu prezydenta Trumpa. Wspomniał on, że jeśli komuś brakuje ropy naftowej, to może kupić ją od Stanów Zjednoczonych, a dla państw, chcących nadal korzystać z cieśniny Ormuz, miał radę.
- Kraje świata, które otrzymują ropę przez Ormuz, muszą się zająć tym szlakiem. Muszą go pielęgnować (…). Mogą to zrobić z łatwością. My będziemy pomocni, ale to oni powinni przejąć inicjatywę i chronić ropę, od której tak bardzo są zależni - uznał amerykański prezydent.
Groźby prezydenta Trumpa wobec NATO i narzekania, iż europejska część sojuszu nie chce się włączyć do konfliktu, wydają się być zwykłą grą polityczną, a nie realnym poszukiwaniem rozwiązania problemu cieśniny. Świadczyć może o tym fakt, iż USA nie poczyniły realnych kroków, aby wybadać, jaką broń na Bliski Wschód mogłyby wysłać konkretne europejskie państwa. A tu Polska ma wiele do zaoferowania, posiadając jedne z najnowocześniejszych na świecie niszczycieli min z serii Kormoran II. Jednostki te, lepsze od posiadanych przez marynarkę Stanów Zjednoczonych, nie znalazły się jednak w kręgu zainteresowania Waszyngtonu.
„Zarówno strona amerykańska, jak i NATO nie zwracały się z pytaniem, by wysłać Kormorany do rozminowywania cieśniny Ormuz. Ponadto informujemy, że Polska nie planuje udziału w operacjach bojowych na Bliskim Wschodzie” – poinformował DGP resort obrony narodowej.
Polski udział w odblokowaniu cieśniny Ormuz
Tymczasem wszystko wskazuje na to, że Polska weźmie jednak udział w rozmowach na temat przyszłości cieśniny Ormuz. Udział w telekonferencji na ten temat weźmie wicepremier i szef resortu spraw zagranicznych, Radosław Sikorski. Spotkanie zorganizowano z inicjatywy brytyjskiego premiera, Keira Starmera który zaprosił na nie blisko 40 państw, zainteresowanych udrożnieniem tego ważnego szlaku handlowego. Polska na liście pojawiła się w ostatniej chwili.
- Przeanalizujemy na nim wszystkie możliwe działania dyplomatyczne i polityczne, jakie możemy podjąć, aby przywrócić swobodę żeglugi, zapewnić bezpieczeństwo uwięzionym statkom i marynarzom oraz wznowić transport niezbędnych towarów. Po tym spotkaniu zwołamy również naszych planistów wojskowych, aby zastanowić się, w jaki sposób możemy zorganizować nasze siły - zadeklarował Keir Starmer.
Zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami przywódców europejskich państw, ewentualny udział w udrażnianiu szlaku możliwy będzie dopiero po zakończeniu działań zbrojnych. Środowa wypowiedź wskazuje jednak, iż w grę wchodzi też zaangażowanie sił zbrojnych. Czy zatem Europa sięgnie po nasze Kormorany?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu