Kazimierz Ujazdowski ostrzega w sprawie TK: To pogłębi chaos

Kazimierz Michał Ujazdowski
Kazimierz Ujazdowski, senator Klubu Trzeciej Drogi, profesor UŁ.PAP Archiwum / Albert Zawada
dzisiaj, 12:57

Prezydent nie tylko stosuje konstytucję ze złą wolą, ale posuwa się dalej i uzurpuje sobie nieistniejącą w prawie kompetencję do kontroli uchwały Sejmu w sprawie wyboru sędziów TK – mówi DGP Kazimierz Ujazdowski, senator Klubu Trzeciej Drogi, profesor UŁ.

Jakie rządzący mają pole manewru po przyjęciu przez prezydenta ślubowania od dwóch z sześciu wybranych przez Sejm sędziów Trybunału Konstytucyjnego?

To pole manewru redukuje się do zera. Bo w wyniku takich działań prezydenta będziemy mieć do czynienia z zamrożeniem Trybunału Konstytucyjnego. Prezydent nie tylko stosuje konstytucję ze złą wolą, ale posuwa się dalej i uzurpuje sobie nieistniejącą w prawie kompetencję do kontroli uchwały Sejmu w sprawie wyboru sędziów TK.

Czy 11 osobowy TK może orzekać czy tez niezbędnych jest 15 sędziów? Bo zdania w tej sprawie są podzielone.

TK może działać w składzie niepełnym, ale to nie uzasadnia odmowy przyjęcia ślubowania.

Pojawiają się głosy, że istnieje scenariusz wejścia sędziów do Trybunału Konstytucyjnego mimo nie zaprzysiężenia ich przez prezydenta. To byłby scenariusz siłowy, niezgodny z prawem?

Uważam, że nie można odpowiadać na łamanie prawa praktyką, która polega na jego obchodzeniu, bo stanowisko obrońców konstytucji powinno być jasne i legalistyczne. Krótko mówiąc, trzeba jasno powiedzieć, że prezydent stosuje konstytucję ze złą wolą, ale odradzam próby zaprzysiężenia okrężną drogą. Poza tym w tej sytuacji, jaką mamy, odpowiedzialność dyktuje to, by minimalizować chaos. Sądzę, że opcja tzw. wejścia do Trybunału Konstytucyjnego skończy się jeszcze większą awanturą niż mamy obecnie. A to już jest kwestia odpowiedzialności za to, by nie obniżać już i tak bardzo niskiego poziomu zaufania obywateli do państwa.

Grzegorz Schetyna mówi, że politycy muszą „egzekwować normalność”.

Inaczej rozumiem normalność. Po pierwsze, byłem i jestem zwolennikiem respektu dla legalizmu. Jeśli piętnujemy zachowanie prezydenta Karola Nawrockiego i Prawa i Sprawiedliwości jako naruszające legalizm , to sami musimy zachowywać się poprawnie. A po drugie, doświadczenie polityczne podpowiada mi, że tzw. wejście do Trybunału Konstytucyjnego bez zaprzysiężenia ze strony prezydenta skończy się gigantyczną awanturą, a nie normalnością.

Politycy sami zapędzili się w ten kozi róg.

PiS doprowadziło najpierw do destrukcji Trybunału Konstytucyjnego, a potem zawładnęło nim. Dziś TK jest instytucją zamrożoną i póki prezydent Karol Nawrocki nie zmieni swojej linii, nie widzę możliwości uzdrowienia Trybunału poprzez działania większości politycznej.

Za sędziów dublerów w Trybunale Konstytucyjnym odpowiada też Platforma Obywatelska.

Tak, to był poważny błąd PO, ale nie usprawiedliwia to działań PIS zmierzający celowo do w destrukcji. TK. PiS z premedytacją wykorzystało ten błąd po, to by poddać TK ścisłej kontroli politycznej i uczynić go „pasem transmisyjnym” polityki partyjnej.

Z jakim skutkiem dla samego Trybunału Konstytucyjnego?

Trybunał Konstytucyjny właściwie nie funkcjonuje. W reakcji na politycznie zawłaszczenie jego orzeczenia nie są publikowane. To wizerunkowa i ustrojowa katastrofa, do której doprowadziło PiS. W tej chwili niknie szansa na odbudowę niezależnego sądu konstytucyjnego. Liczyłem na to, że Prezydent przyjmie przysięgę od 6 sędziów, wtedy można byłoby wymagać publikowania orzeczeń TK. Na kolejną szansę możemy czekać wiele lat, może aż do 2030 roku.

Mówi pan, że prezydent stosuje konstytucję ze złą wolą. Czym to się przejawia?

Taki zarzut można postawić prezydentowi, bo nie przyjmując ślubowania od wszystkich wybranych przez Sejm sędziów nie dopełnia czynności konstytucyjnej, która powinna być dopełniona. Nie jest to jego kompetencja jak twierdzą jego doradcy , tylko czynność, która na podstawie obyczaju czy też konwencji konstytucyjnych była wykonywana automatycznie w stosunku do osób wybranych przez Sejm. To jest wykorzystanie nie tyle uprawnienia, co określonej przez prawo czynności do rozszerzenia własnego władztwa politycznego, czyli stosowania konstytucji za złą wolą. Jeśli Prezydent będzie rozszerzał złą praktykę „znajdowania kompetencji wbrew sensowi instytucji prawnych” to może zablokować funkcjonowanie państwa. Przykładowo współdziałanie z rządem w sprawie polityki obronnej wymaga stosowania dobrych praktyk. Liczę na to ,że powstrzyma się od takich działań.

Konstytucja przestaje spełniać swoją rolę?

Mechanizm konstytucyjny działa efektywnie , jeśli osoby kierujące instytucjami respektują literę prawa i konstytucyjnej konwencje nie opisane w prawie. Konstytucja zawsze doznaje uszczerbku, jeśli brakuje dobrej kultury państwowej. Ustawa zasadnicza nie działa sama przez się, nie jest jak maszyna raz uruchomiona. Tak konstytucja nie działa wymaga ciągłej odpowiedzialności od polityków , urzędników i sędziów.

Prezydent jest niezbędny w całym procesie? W ubiegłym tygodniu Sejm obiegła informacja, że rządzący sondowali możliwość, żeby to marszałek Sejmu, a nie prezydent, odebrał ślubowanie od sędziów. Pominięcie prezydenta sugerował premier, mówiąc, że sędziowie złożą ślubowanie, a jeśli prezydent nie będzie chciał być przy tym obecny, to nic na to nie poradzi.

Uważam, że doktryna naprawy sądu konstytucyjnego, przywrócenie jego niezależności, wymaga ze strony obrońców konstytucji troski o to, by iść ścieżką legalistyczną. I dawać przykład opinii publicznej, że broni się legalizmu, a nie odpowiada na akt nielegalny złą praktyką. Odradzam pójście tą drogą. Poza tym uważam, że pogłębi to chaos i spowoduje, że przeciętny obywatel nie rozróżni dobra od zła. I nie rozróżni tych, którzy łamią konstytucję, od tych, którzy jej bronią.

Ma pan scenariusz na to, żeby przy minimalnej dobrej woli z jednej i drugiej strony wyjść jakoś z tego kryzysu?

Gdyby była dobra wola, gdyby pojawił się moment konstytucyjny, gdyby z powodów, których dzisiaj nie znamy, nastąpiło otrzeźwienie, to uważam, że należałoby rozważyć nowelizację konstytucji, która znosiłaby obecny Trybunał Konstytucyjny i zakładała, że nowy zostanie powołany w 2028 r., czyli po wyborach.

W jakiej formule?

W formule francuskiej, to znaczy takiej, w której każda z instytucji konstytucyjnych – Prezydent, Sejm i Senat – nominuje bądź wybierze pięciu sędziów. Gdyby doszło do porozumienia teraz, żadna ze stron nie mogłaby liczyć na to, że zawłaszczy Trybunał Konstytucyjny.

Mam wrażenie, że od lat jedna i druga strona, mimo licznych zapowiedzi, ma problem z ruszaniem konstytucji, że boi się niebezpiecznego precedensu, już pomijając kwestię, że nie ma większości konstytucyjnej.

Dzisiaj takiego momentu konstytucyjnego nie ma, podobnie jak dobrej woli. Gdyby taki moment zaistniał, to uważam, że reset konstytucyjny nie powinien polegać na wyborze sędziów większością kwalifikowaną , tak jako to ma miejsce w Niemczech, w Bundestagu. To by oznaczało polityzację. Tylko pluralizm wyboru, to, że sędziowie są wyłaniani przez różne instytucje konstytucyjne, gwarantuje dobry efekt. Przy czym, jeśli chodzi o Sejm i Senat, to powinna to być procedura super transparentna i rozciągnięta na kilka tygodni z przesłuchaniami kandydatów w komisjach.

To jest nie do zrealizowania.

Można dzisiaj powiedzieć, że to myślenie idealistyczne, dlatego że moment konstytucyjny nie istnieje. Nie jestem zwolennikiem stosowania większości kwalifikowanej. Dobrze wiemy, że wystarczy, że przy takiej większości jedna z istotnych partii politycznych odmówi kompromisu – i wyboru nie ma. A jest jeszcze jeden czynnik. Gdyby prezydent był uprawniony do nominowania własnych kandydatów, można sobie wyobrazić takie regulacje konstytucyjne, które już definitywnie uniemożliwią mu ingerowanie w wybór dokonywany przez Sejm i Senat, skoro miałby własne uprawnienia kreacyjne.

Czy pana zdaniem sędziowie TK zostali wybrani w Sejmie prawidłowo? Ministrowie Kancelarii Prezydenta mają wątpliwości.

Jestem zwolennikiem szacunku dla autonomii izby – to był wybór prawidłowy. Gdybym miał doradzać, na pewno bym go rozciągnął w czasie i zadbał o wysłuchanie publiczne kandydatów . Zarzut nieprawidłowości to szukanie wątpliwych argumentów mających zablokować zaprzysiężenie. Prawo i Sprawiedliwość oraz ministrowie prezydenta Karola Nawrockiego mają najmniejszą w Polsce legitymację do tego, żeby pouczać, co oznacza dobre, a co niedobre stosowanie procedur parlamentarnych.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: gazetaprawna.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.