"Pierwszy raz uczestniczyłem w pochówku Naczelnego Wodza i mam nadzieję, że nie zdarzy się to nigdy więcej. Nie chciałbym też uczestniczyć w pogrzebach żadnych innych żołnierzy, co do tej pory kilka razy mi się zdarzyło, ze względu na ofiary, które nasi żołnierze złożyli w Afganistanie czy w Iraku" - powiedział szef MON.

Klich podkreślił, że uroczystość była wzruszająca zarówno dla krewnych generała, jak i dla tych, którzy nie mieli z nim żadnej styczności, "którzy są młodsi, ale uważają go za symbol polskiej niepodległości".

Minister pytany, czy jego zdaniem IPN-owi uda się dotrzeć do prawdy o śmierci generała Sikorskiego, powiedział: "Nie wiem. Najważniejsze jest to, że oddaliśmy dziś hołd generałowi".

Zaznaczył, że był wcześniej informowany przez prezesa IPN Janusza Kurtykę o zamiarach Instytutu. "Mam nadzieję, że zamiary te się powiodą i że zakłócenie spokoju generała Sikorskiego nie odbyło się na próżno. Ale nie chciałbym dziś tego komentować, bo jesteśmy po uroczystości, która się zamieniła w manifestację patriotyczną" - podkreślił.

Minister przypomniał, że były osoby, które podczas ceremonii kłaniały się gen. Sikorskiemu lub kładły ręce na lawecie, którą przewożona była trumna. "To takie znaczące gesty, pokazujące, że Polacy szanują swoich bohaterów narodowych".