Wrocław: Trzymiesięczny areszt dla podejrzanego o podłożenie bomby w autobusie

Paweł R. (w czerwonej bluzie) zatrzymany ws. podłożenia ładunku wybuchowego we wrocławskim autobusie opuszcza po przesłuchaniu wydział zamiejscowy Prokuratury Krajowej we Wrocławiu
Paweł R. (w czerwonej bluzie) zatrzymany ws. podłożenia ładunku wybuchowego we wrocławskim autobusie opuszcza po przesłuchaniu wydział zamiejscowy Prokuratury Krajowej we WrocławiuPAP / Maciej Kulczyński
26 maja 2016

Trzy miesiące w areszcie spędzi Paweł R. - 22-letni student, podejrzany o podłożenie ładunku wybuchowego w autobusie we Wrocławiu – tak zdecydował w czwartek wrocławski sąd na wniosek prokuratury. Podejrzany w środę przyznał się do winy.

Jak poinformował w czwartek rzecznik Sądu Okręgowego we Wrocławiu sędzia Marek Poteralski, sąd przychylił się do wniosku prokuratury i zastosował trzymiesięczny areszt wobec podejrzanego Pawła R.

„Sąd zastosował areszt ponieważ zachodzi prawdopodobieństwo, że podejrzany mógłby mataczyć w sprawie lub ukrywać się z powodu zagrożenia wysoką karą. Sąd wziął również pod uwagę fakt, że przebywając na wolności, mógłby popełnić ponownie taki sam czyn” - dodał rzecznik.

Zarzut dotyczący przestępstw o charakterze terrorystycznym postawiła Pawłowi R. w środę Prokuratura Krajowa. Podejrzanemu mężczyźnie grozi dożywocie.

„Zarzut dotyczy usiłowania zabójstwa wielu osób przy użyciu materiałów wybuchowych” - powiedział PAP prokurator Robert Tomankiewicz, naczelnik Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu, która prowadzi śledztwo w tej sprawie.

Tomankiewicz pytany w czwartek przez PAP, czy prokuratura ustaliła, że podejrzany miał zamiar podkładać ładunki wybuchowe w trakcie Światowych Dni Młodzieży, które odbędą się w Polsce w lipcu tego roku, zdementował te medialne informacje.

„Absolutnie na obecnym etapie śledztwa nie ma podstaw do formułowania takiego wniosku” - powiedział prokurator.

Paweł R. został zatrzymany we wtorek w Szprotawie (woj. lubuskie), gdzie mieszka jego rodzina.

Jak podano, po postawieniu mu zarzutów związanych z podłożeniem ładunku wybuchowego w autobusie we Wrocławiu mężczyzna przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień.

Podejrzany to 22-letni student chemii Politechniki Wrocławskiej; wcześniej nie był notowany przez policję.

Podczas wtorkowej konferencji prasowej komendant główny policji nadinsp. Jarosław Szymczyk powiedział, że mężczyzna był dobrze przygotowany i dobrze „zaplanował to, co chciał zrobić”. „To był od początku bardzo trudny przeciwnik i przysparzał nam wiele trudności w identyfikacji i docelowo w zatrzymaniu" - powiedział Szymczyk. Dodał, że zatrzymanie było dla podejrzanego wielkim zaskoczeniem.

Niewielki ładunek eksplodował w poprzedni czwartek na przystanku przy ul. Kościuszki we Wrocławiu. Wcześniej ładunek wyniósł z autobusu linii 145 kierowca. Lekko ranna została kobieta stojąca na przystanku. Substancja, która spowodowała wybuch, znajdowała się w metalowym pojemniku o pojemności około trzech litrów. W pojemniku były także metalowe śruby.

Przez sześć dni do poszukiwania sprawcy zamachu zostało skierowanych ponad 400 dodatkowych policjantów. Policja opublikowała m.in. portret pamięciowy podejrzanego oraz zapisy z monitoringu, na których widać, jak pozostawia ładunek wybuchowy w autobusie.

Służby wciąż apelują do świadków zdarzenia, pasażerów autobusu linii 145, w którym był ładunek wybuchowy, by zgłaszali się do policji i prokuratury celem złożenia zeznań.

Śledztwo w sprawie eksplozji prowadzi wydział zamiejscowy Prokuratury Krajowej we Wrocławiu.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.