W poniedziałek Komisja Europejska poinformowała, że zatwierdziła polski program operacyjny na lata 2007-13 dla rybołówstwa. Program zatwierdzono mimo protestów polskich rybaków, którzy zwrócili się do KE z wnioskiem o wstrzymanie się z zatwierdzeniem programu. Organizacje rybackie skarżyły się, że Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi przekazało KE wersję dokumentu, która nie była konsultowana ze środowiskiem rybackim.
"W naszej ocenie, działania, które są podejmowane przez rządzących, skutkować będą likwidacją polskiego rybołówstwa na Bałtyku" - powiedział w czwartek podczas konferencji prasowej w Sejmie Brudziński.
Według niego "za cudownym rozmnożeniem dorsza nie idą decyzje administracyjne, które pozwoliłyby polskim rybakom z niego korzystać".
Brudziński podczas konferencji zwrócił się do wiceministra rolnictwa Kazimierza Plockego, czy nie czuje zażenowania, gdy nakłania Polaków do kupowania ryb i jednocześnie podejmuje decyzje skutkujące zakazem połowu ryb.
"Czy on (Plocke - PAP) namawia polskich konsumentów, by kupowali i zjadali chińskie pangi? - pytał Brudziński.
Według innego posła PiS Czesława Hoca, polityka polskiego rządu wpisuje się w strategię Unii Europejskiej marginalizowania polskiego rybołówstwa. Dowodem na to, według Hoca, jest brak programu, który gwarantowałby wypłaty rekompensat dla rybaków, zapowiadanych przez rząd.
"Przestanie istnieć głęboka, piękna tradycja polskiego rybołówstwa. Dopominamy się i wnioskujemy, prosimy, apelujemy, wręcz żądamy, by Polska administracja rządowa postępowała roztropnie, perspektywicznie i w oparciu o polską rację stanu" - podkreślił Hoc.
Obecny na konferencji Grzegorz Szomborg, przedstawiciel komitetu protestacyjnego rybaków zapowiedział, że ws. ograniczenia połowów zostanie przeprowadzona akcja protestacyjna. Jak zaznaczył, nie będzie miała ona charakteru politycznego.