Coraz więcej wiadomo o okolicznościach wczorajszej strzelaniny, do jakiej doszło na oczach telewidzów w amerykańskim stanie Wirginia. Wszystko wskazuje na to, że zbrodnia miała podtekst rasowy, sprawca zaplanował atak i celowo go nagłośnił.

41-letni Vester Flanagan chciał, aby świat zobaczył z bliska tę zbrodnię. Gdy celował z pistoletu do reporterki stacji WDBJ, miał włączona kamerę w telefonie. Nagranie wideo pokazujące, jak zabija 24-letnią Alison Parker oraz operatora Adam Warda, umieścił na Facebooku i Twitterze. Z wcześniejszych wpisów Flanagana wynika, że operatora obwiniał o to, że przyczynił się do wyrzucenia go z telewizji WDBJ, gdzie obaj pracowali. Twierdził też, że Parker wygłaszała pod jego adresem rasistowskie komentarze.

W 2013 roku sprawca masakry, który był gejem, złożył pozew przeciwko WDBJ twierdząc, że był dyskryminowany ze względu na kolor skóry oraz orientację seksualną. Proces jednak przegrał, a sędzia stwierdził, że nieprofesjonalne zachowania Flanagana i konfliktowy charakter dawały podstawy do zwolnienia.

Dwie godziny po strzelaninie sprawca przesłał do telewizji ABC 23-stronicowy manifest. Napisał w nim, że od dawna był na granicy wytrzymałości, a czarę goryczy przelała u niego masakra w Charleston w Karolinie Południowej, gdzie w czerwcu biały rasista otworzył ogień do czarnoskórych wiernych, zabijając 9 osób. "Inicjały tych ofiar są wyryte na kulach" - napisał Flanagan, który uciekając przed policją odebrał sobie życie strzałem w głowę.

Reklama