Tego dnia w położonym na północy kraju Kumanowie, gdzie mieszkają głównie Albańczycy, doszło do strzelaniny między macedońską policją a grupą, określaną przez tamtejsze władze jako "terrorystyczna, z nieokreślonego sąsiedniego kraju". Zginęło 8 policjantów i 14 napastników. Ponad 37 funkcjonariuszy zostało rannych.
Dotychczas macedońska policja aresztowała 30 podejrzanych, wśród nich 18 pochodzących z Kosowa. Oskarżono ich o terroryzm. Członkowie rodzin oraz adwokaci zatrzymanych Kosowarów, którzy odwiedzili ich w areszcie, twierdzą, że stan zdrowia większości zatrzymanych jest ciężki. Powodem jest fizyczne i psychiczne maltretowanie.
Choć od zajścia minęło ponad dziesięć dni, rodziny zabitych nie zostały oficjalnie poinformowane o śmierci swoich krewnych. Macedońskie władze nie potwierdziły bowiem, że osoby te nie żyją.
Wczoraj, kosowskie ministerstwo spraw zagranicznych wysłało notę protestacyjną do macedońskiego ambasadora w Prisztinie. Żądano wyjaśnienia statusu aresztowanych Kosowarów. Pracownicy kosowskiej placówki dyplomatycznej w Skopje podkreślają, że robią wszystko, aby pomóc swoim obywatelom. Niestety, władze macedońskie nie chcą współpracować.