Skromny i bardzo prosty - tak wyglądał pogrzeb zmarłego minionej nocy króla Arabii Saudyjskiej. Jeden z najbogatszych i najbardziej wpływowych ludzi świata został pochowany w nieoznaczonym grobie w stolicy kraju Rijadzie. Władzę w kraju objął już nowy król, brat zmarłego - Salman.

Ceremonia pogrzebowa trwała niecałą godzinę. Owinięte w białe płótno ciało zmarłego króla było niesione przez krewnych i zostało złożone na cmentarzu. Wszystko w milczeniu obserwowały tłumy Saudyjczyków. Wśród nich był brat zmarłego, nowy monarcha Salman.
Wahabicka odmiana islamu, która jest głównym nurtem w Arabii Saudyjskiej, zakazuje organizowania uroczystych pogrzebów jak i żałoby. Z tego też powodu flagi w kraju nie zostały opuszczone, nie było też publicznych zgromadzeń.


Na pogrzeb Abdullaha przylecieli liderzy wielu krajów arabskich takich jak Egipt, Bahrajn, Katar czy Kuwejt. Stany Zjednoczone reprezentował wiceprezydent Joe Biden, choć jako osoba nie wyznająca islamu, nie mógł on bezpośrednio uczestniczyć w ceremoniach pogrzebowych.
Bezpośrednio po uroczystościach pogrzebowych, mieszkańcy Arabii Saudyjskiej rozpoczęli ceremoniał składania posłuszeństwa nowemu władcy.


Król Abdullah bin Abdulaziz zmarł minionej nocy w szpitalu w Rijadzie. Miał 91 lat, a przyczyną jego śmierci było prawdopodobnie zapalenie płuc. Kondolencje do Rijadu popłynęły z całego świata. Złożyli je m.in. amerykański prezydent Barack Obama, brytyjski premier David Cameron, sekretarz generalny ONZ Ban Ki Mun oraz polski prezydent Bronisław Komorowski.

Arabia Saudyjska to najpotężniejsze państwo w Zatoce Perskiej, jeden z największych światowych eksporterów ropy naftowej i blisko sojusznik Stanów Zjednoczonych. Saudowie są także zaangażowani w walkę z Państwem Islamskim.