Po sobotniej fali gorąca, w Las Vegas jedna osoba zmarła, a kolejna trafiła do szpitala. Lekarze w tym mieście udzielili pomocy 40 osobom. Temperatura w stolicy hazardu wyniosła 46 stopni Celsjusza. W stolicy Arizony, Phoenix, było o dwa stopnie więcej. W ten sposób pobity został rekord z 1994 roku. Najgoręcej było w kalifornijskiej Dolinie śmierci - jednym z najcieplejszych miejsc na świecie.Termometry wskazały 52 stopnie. To o cztery mniej niż światowy rekord ciepła w tym miejscu, sprzed około stu lat.
Meteorolodzy zwracają uwagę, że sytuacji nie złagodziła wcale bryza znad Oceanu Spokojnego. Nie wdarła się w głąb lądu na tyle daleko, by przynieść ochłodę.
W Kalifornii, Nevadzie i Arizonie uruchomiono tak zwane „centra chłodzenia”,gdzie można schronić się przed temperaturami sięgającymi niemal pięćdziesięciu stopni Celsjusza . Ponad trzydzieści osób trafiło do szpitala po koncercie na otwartym powietrzu w Las Vegas. Tam też, w nieklimatyzowanym domu, znaleziono ciało mężczyzny; prawdopodobnie zmarł z powodu przegrzania. W Los Angeles wielu ludzi leczono z powodu udaru słonecznego.
W Nevadzie odwołano maraton. Rządowe ostrzeżenie przed upałami ma obowiązywać do poniedziałku; w Dolinie Śmierci w Kalifornii temperatura ma sięgnąć 54 stopni, to o niecałe trzy stopnie mniej od rekordu wszech czasów.