Nie tylko dla kujonów. Więcej niż gadżet. Manifestacja stylu albo nawet światopoglądu. Okulary są elementem popkulturowego kodu.
– Nigdy nie wyrwałem laski nawet w jednej dwudziestej tak ładnej jak Nicole Kidman – mówi pan Jacek, taksówkarz z warszawskiego Gocławia. – Nie leciałem też samolotem. Ale w tych ciemkach zapominam, że mam zardzewiałego lanosa, a moja stara nie jest królewną. Czuję się prawie jak Tom Cruise. Od kiedy obejrzał na wideo „Top Gun”, nie usiadł za kierownicą w okularach innych niż klasyczne aviatory.
Nikt tego dokładnie nie policzył, ale można zaryzykować, że pan Jacek jest jednym z kilkuset milionów posiadaczy tego typu okularów przeciwsłonecznych, których popularność ciągle rośnie. Do tego stopnia, że firma Ray-Ban wypuściła właśnie na rynek nową kolekcję. Jeśli ktoś ma ochotę – i przynajmniej 700 zł – może sobie kupić odświeżoną wersję aviatora w jednym z kilku kolorów, ze szkłami przezroczystymi, przydymionymi, czarnymi lub lusterkowymi. Tak jak zrobili to Rihanna, Lady Gaga, Brad Pitt, Pharell Williams, Jude Law oraz rzesza innych luminarzy współczesnej popkultury. Właściwie łatwiej byłoby wymienić gwiazdy, które nigdy nie spojrzały na świat zza szkieł ray-banów, niż wyliczać ich nosicieli.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.