Zdaniem Bodnara sama informacja o torturowaniu Abda al-Rahima al-Nashiriego, nie jest nowością gdyż już wcześniej pojawiła się w upublicznionym przez Amerykanów dokumencie. Zaznaczył jednak, że nie było podane wcześniej, gdzie mężczyzna był torturowany.

"To pierwsza informacja ze strony amerykańskiej, która wskazuje, że Polska współpracowała przy ustanowieniu tych więzień. Teraz mamy już dość rzetelne źródło, jakim jest postępowania dyscyplinarne wobec tych dwóch osób" - powiedział PAP Bodnar.

Zaznaczył, że jego zdaniem obaj agenci powinni być przesłuchani przez polską prokuraturę, a jeśli rzeczywiście dopuścili się torturowania więźnia na terenie Polski, powinni za to zgodnie z polskim prawem odpowiedzieć. Dodał również, że sama kwestia przesłuchania funkcjonariuszy może być trudna, ponieważ Amerykanie będą chcieli ich chronić.

"Przypomnijmy sobie, co było we Włoszech. Ich współpraca ze Stanami Zjednoczonymi w ramach programu tajnych porwań zakończyła się tym, że 21 agentów CIA zostało postawionych przed sądami włoskimi i skazanych w trybie zaocznym" - dodał. Te osoby, jeśli dopuszczały się takich czynów na terenie Polski, popełniły przestępstwo i powinny zostać za to ukarane.

Abda al-Rahima al-Nashiriego był podejrzany o współudział w ataku na amerykański okręt USS Cole w Jemenie w 2000 roku. Jak podaje AP schwytano go w Dubaju dwa lata później, przewieziono najpierw do aresztu w Afganistanie, następnie do więzienia CIA w Tajlandii, a 5 grudnia 2002 roku do tajnego więzienia w Polsce - zaledwie w kilka dni po jego otwarciu.

Według raportu inspektora generalnego CIA - na który powołuje się agencja - Albert miał użyć wobec więźnia półautomatycznego pistoletu, symulując jego egzekucję. Więzień był skuty i miał nałożony na głowę kaptur. Po przystawieniu mu do głowy broni Albert parokrotnie naciągał suwadło w pistolecie, udając jego ładowanie. Zbliżał też do nakrytej kapturem głowy więźnia uruchomioną wiertarkę elektryczną, chociaż bez wiertła.

Albert, który był w przeszłości agentem FBI oraz Mike zostali ukarani naganą, ale władze odmówiły wyciągania dalszych konsekwencji w stosunku do nich - dodała agencja.

Warszawska prokuratura apelacyjna od sierpnia 2008 r. bada, czy była zgoda polskich władz na stworzenie w Polsce domniemanych tajnych więzień CIA i czy ktoś z polskich władz nie przekroczył uprawnień. Zastępca prokuratora apelacyjnego Robert Majewski mówił wiele razy, że postępowanie jest niejawne i nie może ujawniać żadnych szczegółów. W 2009 r. Majewski przyznał tylko, że śledczy potwierdzili "kilkanaście lotów na lotnisko w Szymanach".

W lutym br. ujawniono, że oficjalny rejestr lotów do Szyman potwierdza, iż w 2003 r. co najmniej 6 razy lądowały tam samoloty powiązane z CIA. W styczniu br. opublikowano zaś raport ONZ, formułujący przypuszczenie, że w latach 2003-2005 w Kiejkutach przetrzymywano ośmiu podejrzanych o terroryzm więźniów, w tym Chalida Szejka Mohammeda, a polskie władze powołały zespół agentów podporządkowanych Amerykanom i tylko przed nimi odpowiedzialnych.