Komentarz redakcji: I my wszyscy w tej ruskiej trumnie

Tomasz Wróblewski
Tomasz WróblewskiDGP
15 lipca 2010

W tym sporze nikt nie musi mieć racji. Ale wszyscy możemy być przegrani. Katastrofę Tu-154 skradli politycy i nieprędko ją teraz oddadzą. Przygotujmy się na długie miesiące oskarżeń, brutalnych insynuacji, które doprowadzą nas aż do samych wyborów parlamentarnych. Czas zejdzie nam na interpretowaniu każdego nowego słowa, spisanego ze stenogramów.

I tu fakty na bok. Ważne jest zadawanie ciosów. Platforma, podrzucając telewizji poruszające słowa pilota przed zakończeniem prokuratorskiego dochodzenia, chce odegrać się na PiS, oskarżający ją o zbrodniczą politykę i język agresji, którego eskalację, jak twierdzi PO, znacznie wcześniej zaczął Jarosław Kaczyński. Nie ma jednej prawdy. To, co kto tak naprawdę powiedział i co miał na myśli, zależy dziś bardziej od tego, kto słucha, i od dziennikarza, który referuje. Od naszych przekonań i historyczno-geograficznych uwarunkowań. Rzeczywistość dominują przewrotne argumenty politykówd usiłujących doprowadzić do ostatecznego rozstrzygnięcia. PO – do zmarginalizowania PiS, przekonując wątpiących o „krwi na rękach Kaczyńskiego”. A partia Jarosława Kaczyńskiego – do antyrządowej rewolty niedoświadczonych umysłów, którym próbuje zasiać teorię o morderczym spisku polskich elit z rosyjskim mocarstwem.

Czy ta spirala niedorzeczności da którejkolwiek ze stron zwycięstwo? W latach 20. Adolf Hitler w swojej drodze po władzę zaktywizował całe grupy społeczne, dotychczas niezwracające uwagi na wydarzenia polityczne. Ludzi podatnych na proste odpowiedzi na złożone pytania. Nieprzyzwyczajonych do wyciągania własnych wniosków i słuchania różnych stron, ale skorych do obarczania innych za osobiste porażki.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381425mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.