Komorowski: dolewałem oliwy do ognia, bo debata to debata

27 czerwca 2010

Kandydat PO Bronisław Komorowski powiedział po niedzielnej debacie prezydenckiej, że zaskoczyła go wypowiedź jego kontrkandydata Jarosława Kaczyńskiego (PiS) na temat Białorusi. Przyznał, że w dyskusji "dolewał oliwy do ognia", bo "debata to debata".

To pan dodawał ognia do tej debaty? - pytali Komorowskiego dziennikarze po debacie. "Oczywiście, że tak. Na tym polega debata. Tylko tchórze debatują w ten sposób, żeby nie różnić się na oczach innych. Debata to debata" - odpowiedział Komorowski.

Pytany, co go zaskoczyło w debacie Komorowski powiedział, że nic go nie zaskoczyło. "Może jedno - pomysł, żeby rozmawiać o sprawach Białorusi z Moskwą, kiedy w poprzednim zdaniu powoływało się na politykę wschodnią o tradycjach piłsudczykowskich i Jerzego Giedroycia, to to jest rzecz niesłychana" - ocenił Komorowski.

"W grobie Giedroyc się przewraca, a marszałek Józef Piłsudski wyciąga szablę i rusza na bolszewika. Jak można o sprawach Białorusi, Litwy, Ukrainy chcieć rozmawiać z Moskwą. To jest zaprzeczenie tradycji polskiej polityki niepodległościowej, polskiej polityki wschodniej. Ja się z tym nie zgadzam" - dodał.

Jarosław Kaczyński podczas niedzielnej debaty telewizyjnej, odpowiadając na pytanie o politykę, jaką Polska powinna prowadzić wobec Białorusi, odpowiedział: "Musimy chronić Polaków za granicą. A w tej chwili tymi Polakami, którzy wymagają najdalej idącej ochrony są Polacy na Białorusi. Każdy prezydent musi się w to zdecydowanie angażować. To jest sprawa, o której warto rozmawiać także z Moskwą. Jeżeli będziemy mieli tutaj (z wizytą w Polsce) prezydenta Miedwiediewa, a ja będę prezydentem, to z całą pewnością tę kwestię postawię, chociaż Białoruś jest oddzielnym państwem, to jednak porozmawiać w tych sprawach warto".

"Trzeba się szanować wzajemnie"

Komorowski odniósł także do formuły debaty, w której ostatecznie kandydaci nie zadawali sobie wzajemnie pytań.

"Raz Adam Bielan (ze sztabu Kaczyńskiego) odmówił zgody na interakcyjną dyskusję, między nami bezpośrednio, a po paru dniach coś się w sztabie Jarosława Kaczyńskiego zmieniło i raptem zaczęli pracować w inną stronę - to ja bardzo przepraszam. Nie będzie tak, że to jednostronnie sztab Jarosława Kaczyńskiego dyktuje warunki - raz, że ma być dyskusja między kandydatami, a potem, że jej ma nie być" - mówił kandydat Platformy.

"Jeżeli się umawiamy, to proszę bardzo. Nie może być tak, że w zależności od tego jak wieje wiatr, albo, którą nogą wstał Jarosław Kaczyński, zależy to, czy bezpośrednio ze sobą dyskutujemy czy nie. Trzeba się szanować wzajemnie" - dodał Komorowski.

Stwierdził też, że "ile razy proponował Jarosławowi Kaczyńskiemu debatę, to on gdzieś znikał". "Parę razy ja uczestniczyłem w debacie a jego nie było, a jak jego nie było, to niektóre telewizje nawet likwidowały program. Takich rzeczy się nie robi - powiedział Komorowski.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.