Na środę Trybunał Konstytucyjny wyznaczył kontynuację badania konstytucyjności ustawy dezubekizacyjnej, obniżającej wyższe emerytury oficerom służb specjalnych PRL i członkom WRON. Wyrok w sprawie tej ustawy Trybunał miał już ogłosić 14 stycznia, wówczas jednak sędziowie TK zdecydowali "z przyczyn proceduralnych" o ponownym otwarciu rozprawy i bezterminowym odroczeniu ogłoszenia orzeczenia. Już wtedy Czempiński mówił, że na mocy ustawy stracił trzy czwarte emerytury i liczy na uchylenie ustawy.

PAP: Jakiego ostatecznego orzeczenia TK w tej sprawie pan się spodziewa?

Gromosław Czempiński: Liczę, że ustawa zostanie uznana za niezgodną z konstytucją. Zresztą, według wszystkich prawników, z którymi rozmawiałem, jest ona sprzeczna z ustawą zasadniczą. Dlatego, jeśli prawo zwycięży, orzeczenie Trybunału może być tylko jedno.

PAP: Wobec ustawy formułowano wiele zarzutów; z czego według pana wynika przede wszystkim jej niekonstytucyjność?

G.Cz.: Po pierwsze, zaskarżone do Trybunału przepisy stosują odpowiedzialność zbiorową wobec wszystkich, których dotyczą. Ponadto na mocy tej ustawy zostają odebrane emerytalne prawa nabyte, a przepisy obowiązują wstecz. Tymczasem obecnie możliwy jest dostęp do dokumentacji dotyczącej poszczególnych funkcjonariuszy i łatwo wychwycić konkretne osoby, które popełniły w służbach przestępstwa.

PAP: Orzeczenie w tej sprawie miało zapaść już w styczniu, postępowanie przed TK jednak się przedłużyło, wydaje się więc, że sprawa nie jest dla Trybunału jednoznaczna.

G.Cz.: Z punktu widzenia prawnego sprawa jest jednoznaczna, ale ciąży na niej presja polityczna. Na poprzedniej rozprawie niewiele mówiono o konstytucyjności zapisów, głównie skupiano się na ocenach przeszłości. Ale jeśli w środę Trybunał zbierze się w 15 osobowym składzie i wszyscy sędziowie będą obecni, to powinno zapaść konkretne rozstrzygnięcie.

Rozmawiał: Marcin Jabłoński (PAP)