"Ten gest świadczy po raz kolejny o wrogości i przemocy wobec Żydów" - podkreślił.
Oburzenie kradzieżą tablicy wyraził też izraelski instytut upamiętniający ofiary Holokaustu Jad wa-Szem.
Znak ten stał się symbolem mordu dokonanego na sześciu milionach Żydów w czasie Holokaustu - napisał w oświadczeniu dyrektor instytutu, Awner Szalew. Dodał, że jest zszokowany i określił kradzież jako "atak na pamięć o Holokauście".
Policja: kradzież nie była przypadkowa
O kradzieży tablicy poinformowali policjantów funkcjonariusze straży muzealnej, którzy podczas obchodu byłego obozu po godzinie 5 rano zauważyli jego brak. Podczas wcześniejszego obchodu o godzinie 3 nad ranem wszystko było w porządku.
Z informacji policji oraz przedstawicieli Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau wynika, że kradzież nie była przypadkowa. Sprawcy byli do niej dobrze przygotowani. Wiedzieli, jak się dostać na teren placówki, w jaki sposób zdjąć symbol, a także znali sposób działania wartowników oraz rozmieszczenie kamer monitoringu.