Kwaśniewski: prezydent ma rację, że ostrzega przed skutkami kryzysu

22 maja 2009

Zdaniem Aleksandra Kwaśniewskiego prezydent Lech Kaczyński ma rację, że ostrzega przed skutkami kryzysu gospodarczego. Kwaśniewski zaznaczył, że jego następca miał prawo do wygłoszenia w tej sprawie orędzia w Sejmie, ale - jak dodał - on sam raczej zwołałby Radę Gabinetową.

W wywiadzie dla TVP1 były prezydent ocenił, że w piątek w Sejmie starły się "dwie szkoły" jeśli chodzi o podejście do kryzysu. Stanowisko prezydenta Lecha Kaczyńskiego - zaznaczył - mówi: "mamy kryzys, konsekwencje będą poważne, jesteśmy umiarkowanymi pesymistami". Z kolei szkoła premiera Donalda Tuska - jego zdaniem - zakłada: "ten kryzys nie jest tak głęboki jak go opisujemy, wyjdziemy z niego szybciej, patrzymy na to bardziej optymistycznie".

Kwaśniewski dodał, że on sam jest z jednej strony optymistą, który "chciałby wierzyć w optymistyczne prognozy", a z drugiej - realistą, który "ostrzega przed niedocenianiem tego kryzysu".

"Czasami słuchając szczególnie ministra finansów sądzę, że on trochę zajmuje się zaklinaniem rzeczywistości" - powiedział były prezydent.

"I tu nie ma co nawet udawać, że jest inaczej (...); to wszystko ustawia się w kontekście wyborów do Parlamentu Europejskiego"

"W tym optymizmie radzę: więcej ostrożności, więcej powagi, i więcej skrupulatnego obserwowania procesów, który zachodzą, żebyśmy nie przegapili tego momentu, kiedy zacznie się (dziać) zdecydowanie gorzej. I tu prezydent ma rację, ostrzegając. On miał prawo do dzisiejszego orędzia, konstytucja to przewiduje, a pytania, które zadał są na tyle zasadnicze, że warto o nich rozmawiać" - podkreślił Kwaśniewski.

Zdaniem byłego prezydenta, "nie ulega wątpliwości", że zarówno orędzie prezydenta w Sejmie, jak i następujące po nim informacja rządu oraz debata, w której wypowiadali się posłowie-kandydaci w eurowyboach, np. Jacek Kurski (PiS), Wojciech Olejniczak (SLD), "wiążą się z kampanią europejską". "I tu nie ma co nawet udawać, że jest inaczej (...); to wszystko ustawia się w kontekście wyborów do Parlamentu Europejskiego" - ocenił.

Zgodnie z konstytucją nad orędziem prezydenta wygłoszonym w Sejmie nie przeprowadza się debaty

Jak jednak zastrzegł, tę kwestię trzeba odłożyć na bok, skoro mamy do czynienia z "zasadniczym pytaniem" o kryzys gospodarczy. "Ja bym nie odbierał prezydentowi prawa do zainteresowania się tą kwestią, niezależnie od kampanii, a także oczekiwałbym od rządu bardzo realistycznych odpowiedzi" - powiedział.

Kwaśniewski dodał, że on sam w obecnej sytuacji wybrałby raczej jako forum dyskusji o kryzysie Radę Gabinetową (rząd pod przewodnictwem prezydenta), której obrady byłby transmitowane przez telewizję. Posiedzenie Rady - argumentował - stworzyłoby okazję i do wystąpienia prezydenta, i do wysłuchania odpowiedzi rządu. Dzięki temu - jego zdaniem - można byłoby uniknąć wątpliwości konstytucyjnych związanych z dyskusją nad orędziem prezydenta.

Zgodnie z konstytucją nad orędziem prezydenta wygłoszonym w Sejmie nie przeprowadza się debaty. W piątek w Sejmie - po orędziu Lecha Kaczyńskiego - ogłoszono przerwę, następnie premier i minister finansów - już w kolejnym punkcie obrad - przedstawili informację w sprawie sytuacji Polski na tle światowego kryzysu gospodarczego; po tej informacji odbyła się debata przedstawicieli klubów sejmowych. Jednak prezes PiS Jarosław Kaczyński mówił o złamaniu konstytucji, ponieważ w debacie nawiązywano do orędzia prezydenta.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.