Liczba zarażonych przekroczyła już w Kanadzie 50 tys. i w środę przed południem wynosiła 50373, zmarły 2904 osoby – według danych resortu zdrowia. Częściej aktualizowana strona publicznego nadawcy CBC odnotowywała w środę po południu 51231 przypadków zachorowań i 3055 zgonów. Tymczasem kolejne prowincje przedstawiają plany przywrócenia działalności gospodarczej w maju.

Trudeau podczas środowej konferencji prasowej powiedział, że analiza nowych możliwości monitorowania sytuacji trwa, jest wiele propozycji i modeli, ale „wielu Kanadyjczyków zada pytanie gdzie jest linia, której przekroczyć nie można”. „Kanadyjczycy bardzo wysoko sobie cenią swoją prywatność i bezpieczeństwo danych” - podkreślił Trudeau, zobowiązując się do ochrony tych wartości.

W publicznej przestrzeni debata pojawiła się 23 marca, gdy burmistrz Toronto John Tory powiedział w trakcie wideokonferencji, że miasto otrzymuje dane od operatorów telefonii komórkowej, by monitorować duże zgromadzenia ludności. Tę wypowiedź zacytował portal Thelogic.co. Jednak następnego dnia służby prasowe Toronto wyjaśniały, że Tory odniósł się do oferty przekazania całkowicie anonimowych danych, a „miasto nie ma takich danych i nie będzie ich pozyskiwać”.

Reklama

Niemniej Trudeau został wówczas zapytany, czy Kanada będzie używać danych operatorów do śledzenia miejsca pobytu osób chorych. Premier nie wykluczył działań nadzwyczajnych. W mediach społecznościowych ripostowała Ann Cavoukian, była komisarz ds. prywatności Ontario, która napisała, że „będzie to początek rosnącego nadzoru, który ograniczy naszą wolność, a temu mówimy nie” – przypomniał portal Itworldcanada.com. W środę Cavoukian wskazała na Twitterze, że są rozwiązania pozwalające monitorować kontakty bez identyfikacji osób i ich miejsca przebywania.

W mediach pojawił się ostatnio przykład monitoringu opracowanego przez torontoński start-up softwarowy BlueDot, którego założyciel dr Kamran Khan prowadził wcześniej badania na Uniwersytecie Toronto (UofT). Firma stała się szerzej znana dzięki materiałowi amerykańskiej CBS, a UofT zamieścił w poniedziałek komunikat, że BlueDot była pierwszym źródłem ostrzeżeń przed nowym zagrożeniem, sześć dni przed amerykańskim Centers for Disease Control. „W ostatni dzień ub. roku przekazała swoim klientom komunikat o tajemniczej chorobie, która pojawiła się w Wuhan, w Chinach (…) platforma była w stanie przewidzieć kolejnych 11 miast, gdzie zaatakuje nowy koronawirus”.

Kanadyjską prowincją o największej liczbie zachorowań jest Quebec, prawie 26,6 tys. przypadków zarażenia i 1761 zgonów. Ponad 80 proc. zarażeń w Kanadzie to dwie prowincje, Ontario i Quebec, dalsze 14 proc. to Kolumbia Brytyjska i Alberta. Quebec ogłosił plany odmrożenia gospodarki i powrotu dzieci do szkół w maju. Ontario ma inne podejście, plan zakłada konieczność dwóch do czterech tygodni stałego spadku liczby zachorowań przed kolejnymi etapami. Wyspa Księcia Edwarda zakłada stopniowe znoszenia ograniczeń od 1 maja, Saskatchewan - od 4 maja, podobny plan ogłosiła w środę Manitoba, Nowy Brunszwik planuje połowę maja, w najbliższych dniach swoje plany ogłosi Alberta.

Premier Wyspy Księcia Edwarda Dennis King zwracał uwagę podczas swojego środowego wystąpienia na niezbędną ostrożność, bo „nie ma programu przywracania ludziom życia, gdy umrą”.

Badania wskazują, że Kanadyjczykom wcale nie śpieszno do zniesienia obowiązujących ograniczeń. Według sondażu Abacus Data, 83 proc. Kanadyjczyków uważa, że władze powinny „postępować powoli, nawet jeśli przesadzą z ostrożnością”. Badania tej samej firmy wskazują, że od 22 marca do 24 kwietnia, z 30 proc. do 37 proc. wzrósł odsetek osób, które obawiają się, że mogą zachorować, a z 5 do 14 proc. wzrósł odsetek obawiających się o finansowe skutki pandemii. Natomiast z 20 proc. do 1 proc. spadł w tym okresie odsetek obawiających się, że nie wystarczy wyposażenia medycznego.

z Toronto Anna Lach(PAP)