Podkreślił, że składki na ZUS mają zostać zawieszone, a nie skasowane, kredytobiorcy będą musieli spłacać część rat, a środki w przewidzianej przez rząd wysokości dla samozatrudnionych oznaczają zepchnięcie ich w biedę.

Premier Mateusz Morawiecki przestawił w środę po posiedzeiu Rady Gabinetowej pakiet działań wspierających przedsiębiorców, pracowników i inwestycji publicznych w obliczu epidemii koronawirusa, nazwany tarcza antykryzysową. Szacunkowa wartość pakietu to ok. 212 mld zł.

"Należy z uznaniem przywitać każdy krok w dobrym kierunku, ale czy to krok wystarczający? Ma co do tego poważne wątpliwości” – powiedział Hołownia w środę w Warszawie. "To nie jest ani pierwszy, a wręcz jeden z ostatnich (pakietów) w Europie, nie jest też wcale najhojniejszy ani najpełniejszy, bo podczas gdy znaczące kraje UE swoje plany szacują na 15-20 procent PKB, u nas plan oscyluje w granicach 10 proc. PKB" – zaznaczył.

Reklama

Dodał, że pakiet "zawiera wiele niewiadomych". Odniósł się do zapowiedzi, według której osoby, które są na samozatrudnieniu, umowach-zleceniach i umowach o dzieło, będą mogły otrzymać od państwa do 80 proc. minimalnego wynagrodzenia. "To oznacza funkcjonalne zepchnięcie ich w biedę. Dotyczy to trzech milionów osób, które dzisiaj tracą swoje źródła utrzymania, tracą klientów, tracą możliwość regulowania płatności" – mówił Hołownia.

"Osiemdziesiąt procent płacy minimalnej dla trzech milionów Polaków to zdecydowanie za mało" – powiedział Hołownia, według którego za dwa-trzy miesiące może to oznaczać gwałtowne obniżenie poziomu życia i "dodatkowe powikłania finansowe".

Reklama

Dodał też, że składki na ZUS nie zostają anulowane, lecz odroczone i po kilku miesiącach trzeba będzie wnieść skumulowane płatności "dodatkowo jeszcze składając do ZUS odpowiedni wniosek", podczas gdy "to się wszystko powinno dziać z automatu".

Skomentował też zapowiedź przekazania 30 mld zł na inwestycje. "Ja już widziałem wiele faraońskich inwestycji tego rządu – CPK, Mierzeję Wiślaną, wiele innych rzeczy. Bardzo bym sobie życzył, żeby te 30 mld zł to były pieniądze, których wydawanie będzie rzeczywiście uzgadniane z samorządami - bo to one wiedzą jakie są lokalne potrzeby - a nie podzielające los funduszu dróg samorządowych, w którym dziwnym trafem większość pieniędzy trafia do gmin rządzonych przez PiS" - dodał.

Wyraził również wątpliwości związane z zapowiedzią zapowiedź prolongaty spłaty kredytów. Nie mówi się o tym, że klient będzie przez trzy miesiące lub sześć miesięcy nie płacić tylko części raty. Będzie mógł nie płacić kapitału, ale nadal będzie musiał płacić odsetki" – zauważył.

"Z czego ma zapłacić podatek, z czego ma zapłacić skumulowany ZUS, jeśli dzisiaj ma dochody na poziomie zero, nie ma klientów, stracił cały łańcuch dostawców" – pytał. Dodał, że rozwiązanie tych problemów będzie wymagało wielomiesięcznych prac "w duchu głębokiej społecznej solidarności".

Hołownia ponownie opowiedział się za przesunięciem daty wyborów prezydenckich. Za zasadne uznał także ogłoszenie stanu klęski żywiołowej, co pozwoliłoby wprowadzać przepisy antykryzysowe jako rozporządzenia z mocą ustawy. To – dodał – byłoby – rozwiązaniem szybszym i bezpieczniejszym.

Zwrócił uwagę, że wprowadzenie pakietu ustaw antykryzysowych wymaga przeprowadzenia go przez parlament, a posiedzenia obu izb wraz z obsługą techniczną oznaczałyby "zgromadzenie publiczne o niespotykanej i zakazanej w tym momencie skali". "Czy naprawdę musimy ryzykować zdrowie posłów, senatorów, wszystkich pracowników kancelarii, czy nie prościej i nie sensowniej po prostu uznać, że w Polsce mamy – dokładnie opisany w ustawie – stan klęski żywiołowej?" – pytał.(PAP)

autor: Jakub Borowski