Hejt, nienawiść i złe słowa weszły w nasze życie, stały się prawie naszą codziennością i nie może być na to zgody - powiedziała w piątek w Gdańsku kandydatka Koalicji Obywatelskiej na premiera Małgorzata Kidawa-Błońska.

Wicemarszałek Sejmu podpisała przed Dworem Artusa deklarację pt. "Stop nienawiści". Podpisy pod tym tekstem złożyli też m.in. bliscy zamordowanego w styczniu prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza - żona Magdalena i brat Piotr, prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz, przewodnicząca Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer, posłanka PO Agnieszka Pomaska oraz syn b. prezydenta RP Jarosław Wałęsa.

"Hejt, nienawiść i złe słowa weszły w nasze życie, stały się prawie naszą codziennością, a nie może być na to zgody. Bo słowa zabijają, słowa potrafią ludzi niszczyć. My stawiamy temu wielki odpór i sprzeciw. I namawiamy wszystkich, żeby zaczęli od siebie, żebyśmy ważyli nasze słowa i pokazali, że można inaczej rozmawiać, inaczej prowadzić debatę publiczną, że możemy szanować swoich konkurentów politycznych. Szacunek, a nie nienawiść i nie hejt. Hejt jest rzeczą straszną, najbardziej okropną rzeczą, jaka pojawiła się w ostatnich latach w Polsce i tylko wspólnie możemy temu postawić tamę" - oświadczyła Kidawa-Błońska.

Reklama

Podkreśliła, że hejt dotyka nie tylko dorosłych, ale także dzieci i młodzież.

"Coraz więcej problemów mają dzieci w szkołach, które spotykają się z atakiem kolegów. I największym skandalem jest to, że instytucje, które mogą dzieciom pomagać nie dostają wsparcia ze strony rządu. Rząd nie robi łaski - musi wziąć na siebie odpowiedzialność za walkę z hejtem i musi pomagać młodym ludziom. Zabranie środków na programy telefonu zaufania dla dzieci i młodzieży w sytuacji, kiedy w Polsce zwiększa się liczba samobójstw wśród ludzi młodych, jest po prostu skandalem" - oceniła kandydatka KO na szefa rządu.

Reklama

Kidawa-Błońska była pytana przez dziennikarzy, czy podpisanie deklaracji pt. "Stop nienawiści" oznacza ograniczenie działalności kandydatki do Sejmu KO Klaudii Jachiry. "My deklarujemy, że takiego języka używać nie będziemy i liczymy, że wiele Polaków i Polek taką deklarację będzie chciało w internecie podpisać" - odpowiedziała polityk KO.

Zaznaczyła, że deklaracja oznacza to, iż "zaczynamy od siebie i każdy z nas odpowiada za słowa, które mówi i zdania, które pisze". "I ci wszyscy, którzy oceniają innych, jeżeli chcą ich oceniać, sami powinni pokazać, że potrafią mówić i oceniać osoby w inny sposób. Dlatego każdy z nas odpowiada za to, co mówi i ponosi za to odpowiedzialność. Apeluję także do mediów publicznych, żeby wzięły sobie do serca naszą deklarację i także ważyły słowa" - dodała.

Jachira, która startuje z warszawskiej listy KO do Sejmu, zamieściła kilka dni temu na Twitterze zdjęcia z Młodzieżowego Strajku Klimatycznego, wśród nich jest zdjęcie wykonane przed pomnikiem Armii Krajowej i Polskiego Państwa Podziemnego, który znajduje się w okolicach Sejmu. Na zdjęciu jest Jachira oraz dwie młode osoby, które trzymają transparent z napisem: "Bób, Hummus, Włoszczyzna, Vege" a w tle widać fragment pomnika z napisem "Bóg Honor Ojczyzna".

W środę "Niezależna.pl" udostępniła film z wtorkowego spotkania Jachiry z wyborcami. Portal pisze, że "na spotkaniu przedwyborczym można było zobaczyć tylko hejt, żarty z tragedii i ze zmarłych". "O 17-tej telenowela smoleńska, o godzinie 18 transmisja z Brunatnej Góry z okazji rocznicy urodzin Hitlera. (...) O godzinie 22 zacznie się na żywo blok ekshumacyjny oraz quiz +czyja to kończyna+" - cytuje kandydatkę KO.

"Chcemy dzisiaj w obliczu nie tylko tego, co wydarzyło się nieopodal stąd (zabójstwo w połowie stycznia prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza - PAP) w styczniu, ale także w obliczu tego, co dotyka właściwie wielu z nas każdego dnia, dzisiaj chcemy bardzo głośno powiedzieć, że mówimy +nie+ mowie nienawiści. Mówimy +nie+ staniu jednemu człowiekowi przeciwko drugiemu, bo tak silnego Gdańska, Pomorza i silnej Polski nie zbudujemy. Siłą może być tylko i wyłącznie wspólnota ludzi, którzy - owszem różnią się między sobą, mogą i powinni mieć różne poglądy - ale szanują siebie i nie przekraczają pewnych granic" - mówiła Dulkiewicz.

Treść deklaracji "Stop nienawiści" przed jej podpisaniem odczytała Magdalena Adamowicz.

"Wszyscy znamy moc słowa. Tak bardzo doświadcza nas w ostatnich miesiącach. Jednocześnie jesteśmy pewni, że wolność słowa jest podstawą demokratycznego państwa prawa. Wierzymy, że każdy z nas ponosi odpowiedzialność nie tylko za siebie, ale także za drugiego człowieka. Jesteśmy winni szacunek każdemu człowiekowi, którego godność musi być wartością najwyższą. Z ogromnym niepokojem obserwujemy narastającą falę nienawiści w przestrzeni publicznej. Język mediów internetowych przepełniony jest agresją i pogardą. Musimy się temu przeciwstawić" - głosi deklaracja.

W dokumencie podkreślono, że "przeciwstawienie się mowie nienawiści traktujemy jako najważniejsze zadanie dla przyszłości naszej Ojczyzny w wolnej Europie, w ochronie praw człowieka i obronie praworządności". "Musimy wszyscy razem sprzymierzyć się w walce z językiem kłamstwa, nienawiści, sprzeciwić się nietolerancji i agresji. Jednak każdy z nas musi zacząć od siebie, w swoim imieniu" - napisano.