Prezes PiS Jarosław Kaczyński zapowiedział na niedzielnej konwencji regionalnej PiS w Szczecinie bezwzględne karanie za pedofilię oraz podniesienie wieku, od którego kontakty seksualne uważa się za pedofilię. Jak dodał, bezwzględnie karani za pedofilię będą wszyscy, szczególnie surowo ci, którym powierzono opiekę nad dziećmi, również księża.

Obecnie uznawane za pedofilię i karane są kontakty seksualne z osobami poniżej 15 roku życia. Kaczyński zapowiedział podwyższenie tego progu. "Granica odpowiedzialności karnej jest w Polsce - jeśli chodzi o wiek ofiary, zarysowana bardzo nisko - 15 lat. Ona będzie podwyższona, bo to jest konieczne. Trzeba być tutaj twardym" - ocenił. "I ostrzegam - niech nikt nie mówi tu o efebofiliach, czy tym podobnych usprawiedliwieniach - to znaczy, że jeśli taka ofiara jest trochę starsza, to już w porządku. Nie, proszę państwa, nie w porządku" - przekonywał Kaczyński. "Szczególnie surowo karani będą ci, którym dzieci zostały powierzone i to dotyczy oczywiście także księży, ale to dotyczy wszystkich (...) także znanych celebrytów" - powiedział lider partii.

"Nie można naraz wspierać się ludźmi, dla których - przepraszam, że mówię takie rzeczy, bo to jest aż nieprzyzwoite, ale w tym momencie trzeba je zacytować - +trzynastolatki same wskakują do łóżek dorosłych mężczyzn+ - bo ktoś te słowa kiedyś wypowiedział w obronie pewnego pana, który ma na sumieniu, chociaż według polskiego prawa to już jest przedawnione, tego rodzaju czyny - jednocześnie w tej chwili wybuchać oburzeniem, próbować nas oskarżać o to, że my to osłaniamy" - mówił Kaczyński. "Nie, to oni to osłaniali" - oświadczył.

Reklama

Zadeklarował, że "w tych sprawach chcemy być naprawdę surowi, bezlitośnie surowi". "Jeszcze raz podkreślam, że ani wysoka ranga w jakiejś organizacji, także kościelnej, ani nawet Nagroda Nobla, ani nic innego nie zwalnia z odpowiedzialności w tego rodzaju sprawach" - podkreślił szef PiS.

Kaczyński powiedział także, że przestępstwa niektórych, nielicznych księży nie mogą być podstawą do obrażania katolików, ataku na Kościół. "Kara musi być wobec wszystkich, musi być żelazny rygor. Ale czy to oznacza, że przestępstwa, bo to były przestępstwa szczególnie odrażające, przestępstwa niektórych, nielicznych księży mają uprawniać do ataku na Kościół, do obrażania, do obrażania katolików? Nie, proszę państwa. To nie jest żadna podstawa" - mówił szef PiS.

Reklama

Kaczyński zwrócił uwagę, że Polska chce się wzorować na Irlandii jeśli chodzi o rozwój gospodarczy, ale nie w kwestiach działań wobec Kościoła katolickiego. "Bo słowa prymasa tysiąclecia (kardynała Stefana Wyszyńskiego - PAP) o tym, że kto chce zaatakować, zniszczyć naród polski, ten najpierw zaatakuje Kościół - są prawdziwe, tak jak były prawdziwe wtedy, kiedy były wypowiadane" - dodał.

Prezes PiS zaznaczył jednocześnie, że "nie oznacza to nawet cienia tolerancji wobec jakichkolwiek patologii, także tej najbardziej ohydnej". To my podjęliśmy walkę z pedofilią – podkreślał Kaczyński. Poinformował, że przygotowane zostały zmiany w Kodeksie karnym, przewidujące wysokie kary za pedofilię. Prezes PiS podkreślał konieczność bronienia "naszych wartości, tych tradycyjnych". "Tych, które ukształtowały się w trakcie naszej historii - jak wszyscy państwo wiecie, niełatwej historii - tych, które zostały ukształtowane przez naszą religię, przez Kościół" - powiedział.

Zaznaczył jednocześnie, że partia rządząca jest atakowana przez przeciwników "w sposób wyjątkowo wręcz nieuczciwy i bezecny" z powodu "pewnego rodzaju wydarzeń, które rzeczywiście miały miejsce w Kościele".

"My nigdy tego rodzaju zjawisk, nigdy patologii w żadnej dziedzinie - także i w sferze Kościoła - nie tolerowaliśmy i nie będziemy tolerować. Co więcej, to my podjęliśmy walkę z pedofilią, wprowadziliśmy rejestr pedofilów. A kto się przeciwstawiał, kto krzyczał o wolności? Platforma Obywatelska" - podkreślił prezes PiS.

"Przygotowaliśmy zmiany w Kodeksie karnym, gdzie te przestępstwa będą karane bardzo surowo, dużo surowiej niż obecnie. Dzisiaj bardzo często zapada nawet wyrok z zawieszeniem, praktycznie żadna kara, jak to się mówi: +w zawiasach+ czyli w ogóle. Otóż nie będzie +zawiasów+, będą surowe kary, być może nawet do 30 lat więzienia" - powiedział Kaczyński. Jego zdaniem, należy bronić prawa do wychowania własnych dzieci i ich ochrony przed "przedwczesną seksualizacją".

Prezes PiS wymienił wśród wartości, których trzeba bronić, "prawo do wychowania własnych dzieci, prawo do ochrony przed "przedwczesną seksualizacją". "Przedwczesną - to nawet właściwie za słabo powiedziane, chodzi o seksualizację od kołyski niemalże, dzieci, które są w ten sposób sprowadzane na złą drogę, demoralizowane, często nawet degenerowane" - powiedział. Według niego, "mamy tego przykłady w różnych krajach". "To są przykłady, do których naprawdę nie wolno się odwoływać. Tak jak i nie ma żadnego powodu, aby pary homoseksualne miały adoptować dzieci. Ten szturm tej +antykultury+ był w Polsce także prowadzony, musimy go odeprzeć" - mówił Kaczyński.

"Musimy obronić nasze prawo do polityki społecznej" - przekonywał prezes PiS. Wymienił elementy programu społecznego PiS: 500 plus, tzw. trzynastą emeryturę, 300 zł wyprawki, bezpłatne leki dla seniorów.

"Dlaczego to jest zagrożone? Bo przecież nasi przeciwnicy mówią, że to jest nieracjonalne, to jest niewłaściwe, że to jest rozdawnictwo (...) Oni - żeby prowadzić taką politykę, jaką my prowadzimy - musieliby być w sensie sprawności rządzenia, ale także w sensie moralnym i intelektualnym, tacy jak my, ale nie są" - powiedział Kaczyński.

Kaczyński mówił, że dobre wyniki polskiej gospodarki "w ogromniej mierze wynikają z bardzo dobrej polityki gospodarczej rządu premiera Mateusza Morawieckiego". "Ale to wynika także z tego, że mamy złotówkę, że różnego rodzaju wstrząsy, które zawsze dotykają gospodarki rynkowej, nas dotykają w stosunkowo niewielkim stopniu. Złotówka to taka ochrona naszej gospodarki" - oświadczył prezes PiS.

Według Kaczyńskiego, istnieje "konieczność obronienia złotówki" w interesie polskiej gospodarki, gospodarstw domowych i polskiej suwerenności. Zdaniem prezesa PiS, "aby pozbyć się złotówki", Polska musi "być na poziomie Niemiec".

Prezes PiS podkreślał także, że "musimy bronić naszej równości w Unii Europejskiej, także w tych codziennych sprawach". Wskazał, że przykładem tego zjawiska jest m.in. kwestia nierównej jakości towarów.

"My musimy się temu przeciwstawić, bo my wchodziliśmy do Unii Europejskiej po to, żeby być tam krajem i narodem równym z innymi i musimy tego bronić. I tu odnieśliśmy już sukcesy. Jeszcze niepełne, ale naprawdę poważne" - powiedział.

Prezes PiS mówił też o konieczności bronienia naszego bezpieczeństwa, bo - jak stwierdził - "przymusowa relokacja musi prowadzić do jego naruszenia, są liczne przykłady w całej Europie". "Czy trzeba pomagać? Czy trzeba - jak to się mówi - być człowiekiem? Tak, trzeba pomagać na miejscu. I my pomagamy i będziemy jeszcze więcej pomagać. Ale mamy prawo do bezpiecznego życia i musimy tego prawa bronić z całą energią, całym zdecydowaniem" - powiedział Kaczyński.

"Jak państwo wiecie, to się nam udało. W konkluzjach posiedzenia Rady Europejskiej sprzed około roku to zostało zawarte, została zlikwidowana ta, przedtem właściwie już ustalona i przyjęta przez poprzednie władze polskie, przymusowa relokacja. To bardzo ważne osiągnięcie, to też dowód na to, że jeśli się czegoś chce, to można. Chcieć to móc" – dodał.

Po Kaczyńskim głos zabrał premier RP Mateusz Morawiecki. Rząd "przestawił zwrotnicę" w takich dziedzinach jak przemysł, demografia i rolnictwo – powiedział premier.

"Przestawiliśmy również inne zwrotnice - to zwrotnica energetyczna i zwrotnica infrastrukturalna, drogowa, kolejowa, bo one też świadczą o tym, jak mocno dbamy o całą Polskę, ale zwłaszcza też o Pomorze Zachodnie. Pomorze Zachodnie, które w latach naszych poprzedników było (jak) rozczłonkowana Stocznia Szczecińska, rozebrane ciągi technologiczne pocięte na złom" – powiedział szef rządu.

"Pierwszy raz w Polsce (...) utworzono najwięcej miejsc pracy w przemyśle w całej Europie. Takie są dane za rok 2018" - dodał premier. Zaznaczył, że "przestawiona" została również "zwrotnica demograficzna", polegająca na wspieraniu rodzin, a także "zwrotnica dla wsi i rolnictwa". "Poprzez nasze programy rozwojowe, społeczne, ok. 14 mld zł rocznie będzie płynęło dla polskiego rolnictwa" - oświadczył Morawiecki.

"Jeśli nasi poprzednicy dawali nam jakąś gwarancje w kluczowym surowcu energetycznym, jakim jest gaz, to była to gwarancja tego, że do 2037 r. mieliśmy być uzależnieni od Gazpromu, od Rosji, od jednego dostawcy, to była ich gwarancja. My w krótkim czasie już teraz widzimy, że damy prawdziwą gwarancję niezależności, suwerenności energetycznej i bezpieczeństwa energetycznego" - mówił premier.

Jak dodał, bezpieczeństwo Polski będzie oparte na trzech wielkich filarach: to jest bezpieczeństwo oparte o terminale, które będą mogły przyjmować powyżej 10 mld m sześciennych, to jest gazociąg bałtycki, to są interkonektory, ale to jest również krajowe wydobycie.

Podkreślił, że bezpieczeństwo, suwerenność i efektywność energetyczna, to także inne obszary. "Zmieniamy model zasilania naszej gospodarki w energetykę w taki sposób, by promować źródła odnawialne, promować źródła gazowe, ale również zachowywać nasz suwerenny potencjał do zasilnia naszej gospodarki również z węgla, również z innych źródeł, które są u nas dostępne i będziemy je budować" - powiedział szef rządu.

Zdaniem premiera, najbliższe majowe wybory do europarlamentu i jesienne wybory do parlamentu krajowego określą, którą drogą pójdzie naród. "W życiu wszystkich narodów, państw, są takie momenty szczególne, takie momenty, które później często ex-post zadecydowały o tym, którą drogą naród poszedł. I takim szczególnym momentem są te najbliższe wybory do europarlamentu i wybory do parlamentu krajowego" - powiedział Morawiecki.

Szef rządu zwrócił uwagę, że wybory do PE, które odbędą się 26 maja, określą czy "Polska będzie prowadziła taką politykę w ramach Unii Europejskiej, żeby coraz bardziej wszystkim Polakom opłacało się być w tej UE, czy będzie to inna droga - podwójnych standardów, podwójnej prędkości".

"My chcemy drogę sprawiedliwą dla wszystkich, także żeby Unia Europejska służyła również wszystkim Polakom" - dodał.

Według szefa rządu, stoimy obecnie na rozdrożu i musimy dokonać wyboru. "Te wybory to nie tylko wybór tych, czy innych ludzi, tej czy innej partii. Te wybory, to wybór drogi. Stoimy na rozdrożu i wybieramy drogę kontynuacji zmian w kierunku Polski solidarnej, Polski skutecznie zabiegającej o interesy w ramach UE. Wybieramy tę drogę, która jest najlepszą drogą dla wszystkich obywateli. I wszystkich obywateli chcemy zaprosić na tę dobrą, szczęśliwą drogę. Chodźcie z nami" - zaapelował szef rządu.

"Jedynka" na zachodniopomorsko-lubuskiej liście PiS Joachim Brudziński podkreślał, że wybory do PE są niezwykle ważne. Nie oddawajmy decyzji o nich tylko mieszkańcom dużych miast; angażujmy się, przekonujmy do głosowania na PiS swoich najbliższych i sąsiadów – zaapelował.

"Te wybory są niezwykle ważne - nie dlatego, że marzy się Brudzińskiemu Bruksela, nie dlatego, że uważamy, że czas zmienić stanowisko rządowe na stanowisko w PE, tylko z tego powodu, że tam w Brukseli, w Parlamencie Europejskim zapada coraz więcej decyzji, które rezonują na codzienne życie również was, mieszkańców tej ziemi pozametropolitarnej" - przekonywał.

"Nie oddawajmy decyzji o tych wyborach mieszkańcom tylko i wyłącznie dużych miast, angażujmy się, przekonujmy swoich najbliższych i sąsiadów. Nie tych, którzy są zdecydowanymi wyborcami naszych oponentów, chociaż cuda się zdarzają, trzeba wierzyć w łaskę nawrócenia (...) ale proszę państwa przekonujmy tych, którzy mówią: nie ma sensu iść do wyborów, bo mnie to nie dotyczy; otóż dotyczy" - mówił Brudziński.

Brudziński nawiązał też do tego, że w trakcie niedzielnej konwencji prezes PiS Jarosław Kaczyński podkreślił, że lista PiS w woj. zachodniopomorskim, którą otwiera szef MSWiA, jest silna i musi odnieść sukces. "W Parlamencie Europejskim potrzebujemy kogoś, kto jest twardy, zdecydowany, doświadczony i kto będzie oczywiście bronił polskich interesów we wszystkich dziedzinach, ale będzie bronił także interesów tej ziemi" - mówił Kaczyński. "Nie będziecie mieli lepszego reprezentanta niż Joachim Brudziński" - dodał.

Prezes PiS przyznał też, że są ludzie, którzy mają pretensje, że Brudziński "bywa za ostry". "Trzeba być ostrym. W Parlamencie Europejskim trzeba być ostrym" - podkreślił Kaczyński.

"Ja od lat próbuję pana prezesa przekonać, że we mnie to jest połączenie synogarlicy i cocker spaniela - chodząca łagodność" - żartował Brudziński. "Ale w partii jak na statku, porządek musi być; skoro kapitan mówi, że jestem za ostry, to będziemy obcinać te kanty. Może jak zasłużę sobie na państwa głosy, to mnie tam (w Brukseli) trochę ociosają" - powiedział Brudziński.

"Wczoraj usłyszeliśmy, że PiS nie lubi Pomorza Zachodniego i nie lubi województwa lubuskiego i dlatego rząd PiS karze Pomorze Zachodnie i karze ziemię lubuską, bo wyklucza komunikacyjnie, nie inwestuje i w ogóle my, ja również jako członek tego rządu mieszkaniec Szczecina od 30 lat rzekomo tej ziemi nie lubię. Chciałbym powiedzieć tylko tyle, daj Boże nam tu na Pomorzu Zachodnim, w Szczecinie, daj Boże w Gorzowie i Zielonej Górze, we Wschowie, Żaganiu premiera i prezesa partii, który przez kolejne daj Boże kadencje będzie tak nie lubił i nie cierpiał tej części Polski. Oby to trwało jak najdłużej" – powiedział Brudziński.

Niedzielna konwencja partii zgromadziła w auli Wydziału Humanistycznego Uniwersytetu Szczecińskiego tłumy członków i sympatyków PiS. Chętnych do wejścia na aulę było tylu, że nie wszyscy się tam zmieścili. Część ludzi oglądała przemówienia liderów PiS na monitorze przed aulą.