Reklama

Czarzasty poinformował we wtorek w radiu Tok FM, że 11 listopada uczci 100-lecie niepodległości Polski w Warszawie przy Placu na Rozdrożu, gdzie - wraz z ludźmi lewicy - odsłoni pomnik Ignacego Daszyńskiego. "To będzie dla nas święto, mam nadzieję, że to będzie święto w ogóle szeroko pojętej Lewicy" – zapowiedział polityk.

Dopytywany, kto jest obecnie wśród "szeroko pojętej lewicy", Czarzasty odparł, że "na pewno zadzwoni do Adriana Zandberga" lidera Partii Razem. "Zapytam go, czy może być" - dodał. Zapowiedział, że zadzwoni także do Małgorzaty Tracz z partii Zieloni oraz do wszystkich sojuszników lewicy, tj. ludzi, którzy tworzyli SLD-Lewica Razem, w tym do osób z PPS, Unii Pracy, czy SdPL.

Czarzasty przyznał, że marzy o tym, by tego dnia był z nimi także były prezydent Aleksander Kwaśniewski oraz byli premierzy "naszego rządu, wtedy, kiedy żeśmy rządzili".

W poniedziałek rzecznik prezydenta Błażej Spychalski poinformował w radiu RMF FM, że Andrzej Duda nie weźmie udziału 11 listopada w Marszu Niepodległości.

Szef Sojuszu przyznał we wtorek, że on sam nie poszedłby w jednym pochodzie z prezydentem Andrzejem Dudą. Jego zdaniem "nie chodzi się w jednym pochodzie z osobami, które skłóciły społeczeństwo i są antydemokratyczne".

"Też mam dystans do zapowiedzi pana Donalda Tuska w tej sprawie" - ocenił. "Bardzo fajnie jest przyjechać z Brukseli na jeden dzień i powiedzieć: +no co tam - pójdźmy wspólnie+" - ironizował. Według Czarzastego, Prawo i Sprawiedliwość oraz Platforma Obywatelska niczym "dwa plemiona, skłóciły polskie społeczeństwo". " (PAP)