Osiem lat po katastrofie smoleńskiej nadal więcej jest pytań niż odpowiedzi. Politycy z łatwością formułują tezy o wybuchu. Gdy jednak pytaliśmy o szczegóły, które mogłyby uzasadnić tę wersję, instytucje zaangażowane w wyjaśnianie przyczyn tragedii zasłaniały się tajnością
– Poprzednie komisje koncentrowały się wokół dziesiątków, a nawet setek różnych problemów, omijając bardzo intensywnie samą przyczynę śmierci – mówił wczoraj w Polskim Radiu Antoni Macierewicz. Jego zdaniem w tzw. raporcie technicznym podkomisji smoleńskiej, który ma zostać przedstawiony niebawem – w sposób „wyczerpujący i wiarygodny” opisana jest główna przyczyna katastrofy. Dodawał, że nawet Rosjanie stwierdzili, że „doszło do eksplozji, tyle że przypisywali ją tak zwanemu uderzeniu hydraulicznemu, ale opis tej eksplozji, bardzo dokładny, bardzo precyzyjny, w dokumentacji rosyjskiej istnieje, nikt na to dotychczas nie zwracał uwagi”.
Bardziej zdecydowane opinie formułował na dzień przed ósmą rocznicą katastrofy członek podkomisji smoleńskiej prof. Wiesław Binienda. – Wiemy, w jakiej konfiguracji był samolot. Mamy oczywiście dużo więcej elementów, które możemy połączyć z tym momentem wybuchu w kadłubie – te drzwi, które się wbiły na metr głębokości, są po jednej stronie. Po drugiej stronie są kolejne drzwi – te wyleciały w powietrze – mówił w TV Republika. Jak przekonuje Binienda, teorie o wybuchu potwierdza brytyjski ekspert lotniczy.