O pilne zwołanie "okrągłego stołu", służącego złagodzeniu negatywnych skutków kryzysu gospodarczego, zaapelowali we wtorek do premiera związkowcy z "Solidarności". Postulują m.in. obniżkę podatków i pomoc publiczną dla dotkniętych kryzysem branż.

Stanowisko w tej sprawie przedstawili w Katowicach szefowie struktur związku: śląsko-dąbrowskiej, Piotr Duda, górniczej, Dominik Kolorz oraz Sekretariatu Górnictwa i Energetyki "S", Kazimierz Grajcarek. Inicjatywa ma jednak ogólnokrajowy charakter i poparcie lidera związku, Janusza Śniadka.

"Czas przestać udawać, że kryzysu w Polsce nie ma i pochylić się nad tym, jak łagodzić jego skutki. Niedopuszczalne jest, by kryzys dotknął jedynie zwalnianych z firm czy pozbawianych części wynagrodzeń pracowników, czy też wykorzystywanie kryzysu np. do liberalizacji kodeksu pracy" - ocenił Duda.

Związkowcy uważają, że nadzwyczajna sytuacja, w jakiej znalazła się polska gospodarka, wymaga nadzwyczajnych działań, dlatego - w ich ocenie - nie wystarczą rozmowy jedynie w Komisji Trójstronnej. Stąd pomysł zwołania specjalnego spotkania z udziałem przedstawicieli wszystkich ugrupowań politycznych i społecznych, a także pracodawców i organizacji biznesowych.

"Jeżeli rząd nie podejmie dialogu, pozostanie nam rozwiązanie siłowe, którego naprawdę nie chcemy. Nie chcemy konfrontacji. Prosimy o rzetelny, uczciwy dialog - dialog, a nie rozmowę, podczas której rząd jedynie poinformuje nas, co zamierza zrobić" - mówił Grajcarek.

"S" opowiada się za tym, by rząd wybrał strategiczne sektory gospodarki i skierował do nich pomoc publiczną

Szczegóły związkowych pomysłów przeciwdziałania kryzysowi przedstawił szef górniczej "S", Dominik Kolorz. Jak mówił, były one konsultowane z ekonomistami. Przyznał, że ich wdrożenie wiąże się z państwowym interwencjonizmem, koniecznym jednak - jak mówił - w sytuacji, gdy wolnorynkowe mechanizmy nie są w stanie skutecznie przezwyciężyć kryzysu.

Zdaniem Kolorza, przyjęcie związkowych postulatów może oznaczać wzrost deficytu budżetowego w najbliższych latach, jednak - ocenił - w sytuacji obniżania wpływów do budżetu z powodu upadku wielu firm, zwolnień pracowników i osłabienia popytu, deficyt i tak się pogłębi. Według niego około 2011 roku, gdy PKB wzrośnie, sytuacja budżetu ma się poprawić.

Ważne miejsce wśród związkowych propozycji zajmuje obniżka podatków: CIT do 15 proc., VAT do 19 proc. (na żywność i artykuły spożywcze podatek ten miałby być jeszcze niższy), PIT (od 2010 r.) do 17 proc., przy zachowaniu drugiej stawki podatkowej w wysokości 32 proc. Związek jest też za likwidacją tzw. podatku Belki (od zysków z lokat). Na ulgi podatkowe i inwestycyjne mogliby liczyć przedsiębiorcy, wdrażający programy utrzymania zatrudnienia. Zlikwidowany miałby być podatek od dodatków za pracę nocą.

"S" opowiada się za tym, by rząd wybrał strategiczne sektory gospodarki i skierował do nich pomoc publiczną. Chodzi przede wszystkim o cały sektor paliwowo-energetyczny, hutniczy, motoryzacyjny oraz chemiczny. Skierowana do firm z tych branż pomoc miałaby służyć pobudzeniu całej gospodarki. Związkowcy protestują przeciwko kierowaniu największych środków - w związku z kryzysem - do sektora bankowego.



Kolejny postulat dotyczy zmniejszenia akcyzy, jaką obłożona jest energia elektryczna

Związek postuluje też interwencyjne zakupy określonych towarów (np. koksu) przez państwo, by dotknięte kryzysem firmy mogły przetrwać trudny czas, utrzymując produkcję i zatrudnienie.

Inny pomysł "S" to zniesienie ustawy o negocjacyjnym sposobie kształtowania wynagrodzeń, aby pracodawcy i związki w poszczególnych firmach mogły same, w dialogu, decydować o tym, czy i na jakie podwyżki stać dany zakład. Związkowcy uważają także, że to w firmach należy uzgadniać, czy lepiej zwalniać pracowników czy np. obniżyć pensje, ale utrzymać zatrudnienie w trudnym okresie.

Związkowcy są także za przyspieszeniem wydatkowania unijnych pieniędzy, dlatego popierają pomysł wypłacania firmom i instytucjom realizującym unijne projekty zaliczek, a nie dopiero refundacji poniesionych kosztów. Chcą również poprawy niespójnego prawa, m.in. likwidacji obowiązku dodatkowej dywidendy od spółek Skarbu Państwa, którą określają mianem "haraczu". Środki z tego tytułu proponują przeznaczać na inwestycje w firmach.

Kolejny postulat dotyczy zmniejszenia akcyzy, jaką obłożona jest energia elektryczna. Według Grajcarka, cięcie kosztów w sektorze energetycznym ma miejsce głównie w zakresie kosztów pracy, zamiast poszukiwania takiej możliwości w obciążeniach fiskalnych. Grajcarek uważa także, że "pod parawanem" kryzysu rząd ukrywa koszty związane z wdrożeniem unijnego pakietu klimatyczno- energetycznego.

W ocenie Kolorza z górniczej "S", bezczynność rządu wobec kryzysu i niepodjęcie rozmów może w efekcie wywołać "potężne protesty społeczne, być może ze strajkiem generalnym włącznie" - pod szyldem "S" i innych związków. "Czas odłożyć sztuczne penisy, świńskie ryje, skończyć z propagandą sukcesu i siąść do poważnej rozmowy" - mówił Kolorz, nawiązując do happeningowych wystąpień posła PO, Janusza Palikota.