„Królowa XXX” nie jest filmem koszmarnie złym, raczej do bólu średnim, laurkowym.
Polukrowana biografia Lindy Lovelace została nakręcona z irytującą tezą. Reżyserzy nie dostrzegają odcieni szarości i kontrowersyjnych epizodów z życia panny Borman (tak brzmi prawdziwe nazwisko gwiazdy „Głębokiego gardła”), której przydarzyły się nawet romanse z pornografią ekstremalną, a i postawa moralna tej istnej męczennicy biznesu dla dorosłych nie była tak jednoznaczna, jak się w filmie przedstawia.
Autopromocja
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.