Tytuł „Pour Une Ame Souveraine” może mylić. Nowojorskiej basistce Meshell Ndegeocello bowiem, gdy nagrywała płytę w hołdzie „niezależnej duszy”, nie chodziło o Edith Piaff, ale Ninę Simone.
Wielbiciele nosowego „r” i akordeonu mogą być więc mocno zaskoczeni. Dostają bowiem najwyższej próby soul, funk, pop, pieśni protestu, rocka, bluesa i jazz –wszystko wstrząśnięte i zmieszane. Bo Ndegeocello nie odwaliła fuszerki i coverów Simone nie odśpiewała z nabożną czcią. Każdą piosenkę rozłożyła na czynniki pierwsze i złożyła po swojemu.
Autopromocja
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.