Autopromocja

I wojna światowa - zbiorowe szaleństwo

Szwejk
Josef Szwejk według Josefa LadyWikimedia Commons
4 sierpnia 2014

W setną rocznicę wybuchu I wojny światowej warto wrócić do „Przygód dobrego wojaka Szwejka” – nikt nie patrzył na Wielką Wojnę z większą przenikliwością niż Jaroslav Hašek

Coś się kończy, coś się zaczyna. 100 lat temu, z pewnym opóźnieniem, skończył się wiek XIX. Dwudzieste stulecie wkroczyło na arenę historii w chaosie pierwszej nowoczesnej wojny – wojny, której początkowo nie rozumieli nawet jej czynni uczestnicy. Zanim wreszcie pojęli jej mechanizmy, które sami nieopatrznie wyzwolili, i zaczęli się uczyć na własnych błędach, poległo kilka milionów ludzi, a każde przesunięcie frontu kosztowało życie następnych setek tysięcy. Wielka Wojna nie tylko nie rozwiązała problemów europejskich mocarstw, lecz także nastręczyła problemów nowych – nieprzypadkowo specjaliści uważają, że dwudziestolecie międzywojenne to ledwie okres zawieszenia broni, a II wojna światowa to okrutny, rozciągnięty w czasie epilog (czy też może: wiele rozmaitych epilogów) tej pierwszej.

Wielka Wojna była szokiem, a na szok reaguje się przeważnie wyparciem albo redukcją dysonansu poznawczego. Dlatego, gdy na początku lat 20. zeszłego wieku Jaroslav Hašek zaczął publikować zeszyty „Przygód dobrego wojaka Szwejka”, właściwie nikt nie potraktował go poważnie. Oczywiście trudno odseparować tekst od osoby autora – Hašek był alkoholikiem, bigamistą, dezerterem z piętnem tajemniczego epizodu zaangażowania w bolszewicką rewolucję, człowiekiem, który jeszcze przed wojną zyskał sobie opinię anarchistycznego fantasty i mistyfikatora. Krótko i delikatnie rzecz ujmując, nie budził zaufania. Ale jego powieść także zdawała się nieprzekonująca. Antoni Kroh we wstępie do swojego przekładu „Szwejka” cytuje opinię rzeczoznawców wyceniających masę spadkową Haška po jego przedwczesnej śmierci w styczniu 1923 roku: „Wraz ze śmiercią autora niknie zainteresowanie czytelników (...). Za dziesięć lat dla nowej generacji treść książki stanie się niejasna i z trudem będzie można znaleźć czytelników tego dzieła”.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.