Autopromocja

Woś o książce Huston: Czemu kobiety ciągle muszą się tłumaczyć?

Rafał Woś
Rafał WośDGP / Wojtek Gorski
20 lipca 2018

Nigdy w życiu nie spotkałam nikogo, kto mówi, że uwielbia dyskryminować kobiety” – pisze na samym wstępie Therese Huston. A jednak dyskryminacja jest faktem. Nawet w miejscach, które od lat stawiają sobie za cel szerokie włączanie kobiet do podejmowania najważniejszych decyzji. Czy winę za to ponosi wyłącznie czysty męski szowinizm? To byłoby zbyt proste.

Książka psycholożki poznawczej z Uniwersytetu w Seattle to jedna z najnowszych pozycji, które próbują nas zbliżyć do odkodowania genderowej pułapki. Polega ona na tym, że kobiety słyszą dziś ze wszystkich stron: „To jest wasz czas! Powinno was być pełno na samych szczytach. W polityce, w biznesie, w nauce, wszędzie. Nie ma przecież żadnego powodu, żeby was tam nie było. Nie jesteście już (aż tak bardzo) zależne ekonomicznie. Macie kompetencje. A tradycyjne struktury, które nie dawały wam rozwinąć skrzydeł, są w odwrocie. Naprzód, kobiety”.

Z drugiej strony możemy być pewni, że w ślad za tym równościowym komunikatem pojawi się zaraz jego brat bliźniak. Będzie szeptał, że kobiety są jednak trochę inne. A skoro są inne, to znaczy, że w roli liderek i przywódczyń będą się jednak zachowywały inaczej niż mężczyźni. Niby nie ma w tym nic złego. Przecież nie brak dowodów, że właśnie o to chodzi. Może wręcz potrzeba światu innego typu przywództwa? Przywództwa kobiecego.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.