Senackie komisje wnoszą o przyjęcie ustawy bez poprawek. Debacie przysłuchuje się prezes TK Andrzej Rzepliński.

Na początku debaty Senat oddalił wniosek Bogdana Klicha (PO) by odroczyć ją do czasu stawienia się przedstawiciela resortu sprawiedliwości. "Rząd milczy" - mówił Klich, który podkreślał, że Krajowa Rada Sądownictwa "zdruzgotała ten projekt". Według niego, przynajmniej kilka zapisów ustawy jest niekonstytucyjnych.

Przeciwny temu wnioskowi był Jan Dobrzyński (PiS), który powiedział, że to PO zaczęła cały kryzys, manipulując przy ustawie o TK z czerwca 2015 r. "Prezes Rzepliński paraliżuje TK i ośmiesza go; mam nadzieję, że wkrótce uda się odbudować autorytet TK" - dodał. "To kolejna ustawa, która porządkuje sprawę TK" – dodał. Podkreślił, że nie ma obowiązku przedstawienia stanowiska rządu, bo był to projekt poselski. "Wy naprawiacie własną ustawę o TK z 22 lipca br." - mówił Aleksander Pociej (PO).

Wcześniej komisje senackie odrzuciły wniosek Jana Rulewskiego (PO) o odrzucenie ustawy w całości. Krytyczną opinię o ustawie wyraziło Biuro Legislacyjne Senatu.

Sejm przyjął ustawę we wtorek wieczorem, przy sprzeciwie opozycji, która chciała jej odrzucenia.

Ustawa ta zawiera przepisy przejściowe i końcowe odnoszące się do dwóch już uchwalonych ustaw, które całościowo regulują postępowanie w TK i status jego sędziów.

Omawiana ustawa m.in. z mocy prawa unieważnia niedawny wybór trzech sędziów TK jako kandydatów dziewięciorga sędziów TK na nowego prezesa Trybunału. Kadencja prezesa TK Andrzeja Rzeplińskiego wygasa 19 grudnia. Zapisano, że jeśli do dnia ogłoszenia tej ustawy Zgromadzenie Ogólne TK przedstawiło prezydentowi kandydatów na prezesa TK (a prezydent nie powołał prezesa), albo m.in. dokonało wyboru kandydatów z naruszeniem obecnej ustawy, to całą procedurę przeprowadza się według nowej ustawy. Wtedy traciłyby moc dokonane wcześniej "wszystkie czynności i akty dokonane w ramach procedury przedstawienia prezydentowi RP kandydatów na stanowisko prezesa".

Według ustawy, w przypadku konieczności nowej procedury ws. prezesa, do czasu jego powołania, TK kieruje p.o. prezes. Wybierze go prezydent RP "spośród sędziów Trybunału o najdłuższym stażu pracy w sądownictwie powszechnym lub administracji państwowej szczebla centralnego na stanowiskach związanych ze stosowaniem prawa".

PO i N zwracały uwagę, że powołanie p.o. prezesa to ignorowanie konstytucyjnego wiceprezesa TK Stanisława Biernata. Krajowa Rada Sądownictwa uznała ten zapis za naruszający konstytucję, skoro obsadzone jest stanowisko wiceprezesa TK. Szef sejmowej komisji sprawiedliwości Stanisław Piotrowicz (PiS) tłumaczył, że "nie byłoby instytucji p.o. prezesa, gdyby prezes Rzepliński stosował się do prawa i dopuścił do ZO wszystkich sędziów".

P.o. prezes w miesiąc od ogłoszeniu ustawy przeprowadzałby procedurę przedstawienia prezydentowi kandydatów na prezesa TK. W zwołanym przez niego ZO uczestniczyć mają sędziowie, "którzy złożyli ślubowanie wobec prezydenta" (chodzi o wybranych do TK w grudniu ub.r. Mariusza Muszyńskiego, Lecha Morawskiego i Henryka Ciocha, których Rzepliński nie dopuszcza do orzekania w TK i do udziału w ZO.).

Jako kandydatów na prezesa ZO przedstawiałoby prezydentowi wszystkich sędziów, którzy uzyskali co najmniej 5 głosów. Gdyby 5 głosów dostał tylko jeden sędzia, kandydatami staje się on oraz sędzia (lub sędziowie) z najwyższym pozostałym poparciem.

Ustawa stanowi, że sędzia TK może - w miesiąc od wejścia w życie ustawy o statusie sędziów TK - przejść w stan spoczynku "w związku z wprowadzeniem w trakcie trwania jego kadencji nowych zasad realizacji obowiązków sędziego". Według opozycji jest to "zachęta" by PiS mogło wprowadzić kolejnych sędziów do TK. W ocenie Rzeplińskiego jest to "przepis jawnie korupcyjny wobec sędziów konstytucyjnych".

Według ustawy p.o. prezes ma też zarządzić druk wyroków TK "podjętych z naruszeniem" ustaw o TK z czerwca 2015 r. i z lipca 2016 r. - chyba, że dotyczą one aktów normatywnych, które utraciły moc obowiązującą. Oznacza to, że nie będą wydrukowane wyroki TK z 9 marca i z 11 sierpnia br. o wcześniejszych nowelach czy ustawach o TK autorstwa PiS. Ich druku wcześniej odmówił rząd, powołując się na złamanie prawa przy ich wydaniu przez TK.

Ustawa stanowi ponadto, że do postępowań wszczętych i niezakończonych w TK przed wejściem w życie ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK, stosuje się przepisy tej ustawy. Dokonane czynności procesowe pozostają w mocy.

Według ustawy obecne Biuro Trybunału przestałoby istnieć 1 stycznia 2018 r. - zastąpiłyby je Kancelaria Trybunału i Biuro Służby Prawnej Trybunału. Zlikwidowane ma być stanowisko szefa Biura TK. Stosunki pracy z pracownikami wygasną 31 grudnia 2017 r., jeśli do 30 września 2017 r. nie zostaną im zaproponowane nowe warunki pracy i płacy, albo jeśli przed 15 grudnia 2017 r. odmówią oni przyjęcia nowych warunków.

Posłowie PO zarzucali PiS, że chce wyrzucić wszystkich pracowników Trybunału, "od strażnika trybunalskiego przez kucharkę, po asystentów sędziów", by -jak mówił Kropiwnicki - zastąpić ich swoimi ludźmi. Marcin Święcicki (PO) apelował, by "nie wyrzucać mechanicznie wszystkich pracowników i dać im szansę" - by wszyscy pracownicy dostali w związku z reorganizacją TK nowe propozycje i dopiero w razie nieprzyjęcia rozwiązywać z nimi umowy o pracę. Przekonywał, że stanowią oni zaplecze, dzięki któremu sędziowie mogą się skupić na tym, co istotne.

Co do zasady wszystkie trzy ustawy mają wejść w życie po 14 dniach od ogłoszenia w dzienniku ustaw. M.in. przepisy co do procedury wyłaniania kandydatów na prezesa oraz likwidacji stanowiska szefa Biura TK mają wejść w życie w dniu po tym ogłoszeniu. Straci też co do zasady moc obecna ustawa o TK z 22 lipca.(PAP)