Skrzydłowska-Kalukin: Czy pani minister liczy na to, że reformę w szkołach wezmą na siebie rodzice?

22 czerwca 2012

Tak się składa, że znam sporo rodziców sześciolatków. Część z nich z ulgą przyjęła wiadomość, że mogą poczekać jeszcze rok, zanim zapiszą swoje dziecko do szkoły i od września poślą je po raz drugi do zerówki.

Podobnie zrobi przytłaczająca większość rodziców, ktorych nie znam. Z informacji zebranych przez DGP wynika, że mimo iż ich sześciolatki zaliczyły już zerówkę, nie pójdą w tym roku do pierwszej klasy. Rozumiem tych rodziców. Troszczą się przede wszystkim o swoje dzieci. Nie interesuje ich, że za dwa lata naukę w szkołach zacznie zdublowany rocznik i mogliby temu zapobiec, prezentując postawę obywatelską. Ich interesuje wyłącznie to, czy Maciek i Ola będą już teraz dobrze czuli się w szkole. I na tej podstawie podejmują decyzje.

Jednak zastanawiam się, co pani minister oświaty każe sądzić, że będzie inaczej. Naiwność? A może brak pomysłu, co zrobić z pasztetem, który zastała. Premier przesuwając obowiązek szkolny dla sześciolatków, postąpił słusznie. Jeszcze słuszniej postąpiłby, powołując na stanowisko ministra oświaty kogoś, kto ma wizję dokończenia i uporządkowania tej niewielkiej, ale wyjątkowo szkodliwej dla dzieci reformy. Szkodliwej nie dlatego, że mają zacząć naukę wcześniej, ale dlatego że dorośli nie stworzyli im do tej nauki warunków.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381425mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.