Autopromocja

O wolność i demokrację. Czy można uczyć dziecko całkowicie po swojemu

O wolność i demokrację. Czy można uczyć dziecko całkowicie po swojemu
shutterstock
16 września 2022

Nie sprawdzamy, czy dziecko ma zeszyt, tylko czy rozumie i jest zainteresowane. Prawdziwe zmartwienie to sytuacja, w której traci motywację do zadawania pytań.

Rodzice coraz częściej poszukują alternatywnej ścieżki edukacyjnej dla swoich dzieci. Niektórzy łączą siły i w ramach edukacji domowej tworzą mikroszkoły z zajęciami w lesie. Inni decydują się na placówki demokratyczne lub odnajdują perełki w publicznym systemie.

– Gdy zostałam mamą, wiedziałam, że moje dzieci nie pójdą do szkoły rejonowej – mówi Anna Zarudzka. W rodzinnych Gliwicach znalazła miejsce, które odpowiadało jej wizji alternatywnej edukacji. – Szkoły wolnej, czyli takiej, w której nie ma przymusu uczestnictwa w zajęciach. Każde dziecko ma za to dorosłego przewodnika. Samo odpowiada za swoją edukację, np. wybiera zajęcia, które je w danym momencie interesują – opowiada. Z prawnego punktu widzenia uczniowie takiej szkoły są w edukacji domowej, co oznacza, że raz do roku muszą zdać kuratoryjny egzamin z podstawy programowej. I jest to jedyny element, który wiąże je z systemem.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.