Niekwestionowany zwycięzca ostatnich wyborów do Krajowej Rady Sądownictwa. Otrzymał 150 głosów, czym znokautował konkurencję. Waldemar Żurek po raz drugi dostał od sędziów mandat zaufania.
Chciał się zaszyć głęboko w lesie, założyć mundur leśnika, zamieszkać w leśniczówce. Te plany pokrzyżował mu jednak upadek komuny. Bo to właśnie od niej zamierzał uciec Waldemar Żurek.
– – opowiada Waldemar Żurek, sędzia Sądu Okręgowego w Krakowie, po raz drugi wybrany do Krajowej Rady Sądownictwa.
Wspomina, że trudnym momentem dla całej jego rodziny było wprowadzenie stanu wojennego. – - mówi.
Zamiast pójść do liceum, przyszły sędzia zdecydował się więc na naukę w technikum leśnym. Uznał bowiem, że to pozwoli mu odizolować się od ówczesnego świata, w którym liczyło się nie to, jakie kto posiada kompetencje, ale do jakiej organizacji należy. Nie oznaczało to jednak, że całkowicie poddał się marazmowi, jakim charakteryzowały się tamte czasy. - – mówi pół żartem, pół serio sędzia Żurek.
Ostatecznie leśnikiem nie został i – choć przyznaje, że przez to, iż ukończył technikum, a nie liceum, miał trudniejszy start na studiach – nigdy nie żałował przygody z leśnictwem.
- – opowiada Waldemar Żurek.
Podkreśla, że umiłowanie do przyrody tkwi w nim nadal. Nic więc dziwnego, że kiedy przychodzi czas na wypoczynek, bierze plecak i rusza na długie wędrówki po Bieszczadach. Tam szuka kontaktu z przyrodą i odskoczni od szalonego pędu współczesnego świata.
Dlaczego więc ten miłośnik natury wybrał tak odległy od swoich zainteresowań kierunek studiów?
-– tłumaczy sędzia Żurek.
Na wybór kierunku studiów spory wpływ miało również spotkanie z przyszłą żoną brata, która wówczas studiowała właśnie prawo.
- – mówi Waldemar Żurek.
Togę sędziowską wybrał świadomie. – – podkreśla stanowczo sędzia.
Nie żałuje jednak, że nie został mecenasem. – – tłumaczy.
Wybór okazał się dobry, co potwierdził już wynik egzaminu sędziowskiego. – – zaznacza sędzia Żurek.
O sprawiedliwość zabiega nie tylko na sali sędziowskiej. W środowisku sędziowskim jest rozpoznawalny głównie dzięki dużej aktywności na polu medialnym. Za co nieraz zresztą obrywało mu się od kolegów.
- – wspomina Żurek. Przez długi czas był rzecznikiem prasowym Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia. To właśnie wtedy poznał go Rafał Puchalski, prezes rzeszowskiego oddziału stowarzyszenia.
- – wspomina sędzia Puchalski.
Zacięcie medialne Waldemara Żurka to zapewne także efekt jego zaangażowania społecznego, które ujawniło się już w czasach szkolnych. Wówczas bowiem pełnił bowiem funkcję przewodniczącego samorządu szkolnego.
Zresztą nikt, kto zetknął się z sędzią Żurkiem nie ma wątpliwości, że w roli rzecznika prasowego czuje się jak ryba w wodzie. Dziennikarze lubią z nim współpracować, gdyż jest zawsze „pod telefonem”, ma duże pokłady cierpliwości i nie obraża się za każdą publikację. Sędziowie natomiast cenią go za to, że nie boi się prezentować poglądu środowiska.
- – mówi Rafał Puchalski.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu