Autopromocja

Waldemar Żurek - człowiek w blasku fleszy

Waldemar Żurek /fot. Wojtek Górski
Waldemar Żurek /fot. Wojtek Górski DGP
7 marca 2014

Niekwestionowany zwycięzca ostatnich wyborów do Krajowej Rady Sądownictwa. Otrzymał 150 głosów, czym znokautował konkurencję. Waldemar Żurek po raz drugi dostał od sędziów mandat zaufania.

Chciał się zaszyć głęboko w lesie, założyć mundur leśnika, zamieszkać w leśniczówce. Te plany pokrzyżował mu jednak upadek komuny. Bo to właśnie od niej zamierzał uciec Waldemar Żurek.

– opowiada Waldemar Żurek, sędzia Sądu Okręgowego w Krakowie, po raz drugi wybrany do Krajowej Rady Sądownictwa.

Wspomina, że trudnym momentem dla całej jego rodziny było wprowadzenie stanu wojennego. – - mówi.

Zamiast pójść do liceum, przyszły sędzia zdecydował się więc na naukę w technikum leśnym. Uznał bowiem, że to pozwoli mu odizolować się od ówczesnego świata, w którym liczyło się nie to, jakie kto posiada kompetencje, ale do jakiej organizacji należy. Nie oznaczało to jednak, że całkowicie poddał się marazmowi, jakim charakteryzowały się tamte czasy. - – mówi pół żartem, pół serio sędzia Żurek.

Ostatecznie leśnikiem nie został i – choć przyznaje, że przez to, iż ukończył technikum, a nie liceum, miał trudniejszy start na studiach – nigdy nie żałował przygody z leśnictwem.

- – opowiada Waldemar Żurek.

Podkreśla, że umiłowanie do przyrody tkwi w nim nadal. Nic więc dziwnego, że kiedy przychodzi czas na wypoczynek, bierze plecak i rusza na długie wędrówki po Bieszczadach. Tam szuka kontaktu z przyrodą i odskoczni od szalonego pędu współczesnego świata.

Dlaczego więc ten miłośnik natury wybrał tak odległy od swoich zainteresowań kierunek studiów?

-– tłumaczy sędzia Żurek.

Na wybór kierunku studiów spory wpływ miało również spotkanie z przyszłą żoną brata, która wówczas studiowała właśnie prawo.

- – mówi Waldemar Żurek.

Togę sędziowską wybrał świadomie. – – podkreśla stanowczo sędzia.

Nie żałuje jednak, że nie został mecenasem. – – tłumaczy.

Wybór okazał się dobry, co potwierdził już wynik egzaminu sędziowskiego. – – zaznacza sędzia Żurek.

O sprawiedliwość zabiega nie tylko na sali sędziowskiej. W środowisku sędziowskim jest rozpoznawalny głównie dzięki dużej aktywności na polu medialnym. Za co nieraz zresztą obrywało mu się od kolegów.

- – wspomina Żurek. Przez długi czas był rzecznikiem prasowym Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia. To właśnie wtedy poznał go Rafał Puchalski, prezes rzeszowskiego oddziału stowarzyszenia.

- – wspomina sędzia Puchalski.

Zacięcie medialne Waldemara Żurka to zapewne także efekt jego zaangażowania społecznego, które ujawniło się już w czasach szkolnych. Wówczas bowiem pełnił bowiem funkcję przewodniczącego samorządu szkolnego.

Zresztą nikt, kto zetknął się z sędzią Żurkiem nie ma wątpliwości, że w roli rzecznika prasowego czuje się jak ryba w wodzie. Dziennikarze lubią z nim współpracować, gdyż jest zawsze „pod telefonem”, ma duże pokłady cierpliwości i nie obraża się za każdą publikację. Sędziowie natomiast cenią go za to, że nie boi się prezentować poglądu środowiska.

- – mówi Rafał Puchalski.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.