Kolejny błąd w niedopracowanej ustawie antydopalaczowej

14 grudnia 2010

Internetowe sklepy z dopalaczami, a także zwykli handlarze są poza zasięgiem policji i inspekcji sanitarnej. Winny jest brak rozporządzenia, na podstawie którego służby mogłyby dokonywać zakupu kontrolowanego – odkrył „DGP”.

Wart kilkaset milionów złotych rocznie dopalaczowy biznes przeniósł się do internetu i zszedł do podziemia przestępczego. Pod dziesiątkami adresów WWW można zamówić każdy dopalacz z dostawą do domu.

Oficjalnie właścicielami witryn są spółki zarejestrowane na Słowacji, gdzie dopalacze nadal są legalne. – Mam podejrzenia graniczące z pewnością, że choć spółka zarejestrowana jest na Słowacji, to w rzeczywistości dopalacze rozsyłane są z Polski – mówi „DGP” oficer jednej z komend wojewódzkich policji. Według naszego rozmówcy na Słowacji istnieje jedynie wirtualne biuro i księgowość sieci. Natomiast magazyny z produktami i pracownicy zostali w Polsce.

Pozostało 76% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.