Internetowe sklepy z dopalaczami, a także zwykli handlarze są poza zasięgiem policji i inspekcji sanitarnej. Winny jest brak rozporządzenia, na podstawie którego służby mogłyby dokonywać zakupu kontrolowanego – odkrył „DGP”.
Wart kilkaset milionów złotych rocznie dopalaczowy biznes przeniósł się do internetu i zszedł do podziemia przestępczego. Pod dziesiątkami adresów WWW można zamówić każdy dopalacz z dostawą do domu.
Oficjalnie właścicielami witryn są spółki zarejestrowane na Słowacji, gdzie dopalacze nadal są legalne. – Mam podejrzenia graniczące z pewnością, że choć spółka zarejestrowana jest na Słowacji, to w rzeczywistości dopalacze rozsyłane są z Polski – mówi „DGP” oficer jednej z komend wojewódzkich policji. Według naszego rozmówcy na Słowacji istnieje jedynie wirtualne biuro i księgowość sieci. Natomiast magazyny z produktami i pracownicy zostali w Polsce.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.