Budzi skrajne emocje. Ci, którzy go chwalą, mówią o jego braku koniunkturalizmu, silnym poczuciu niezależności. Przeciwne cechy przypisują mu krytycy. Jedno jest pewne – sędzia Łączewski to postać, obok której nie można przejść obojętnie.
-– śmieje się.
Tak naprawdę jednak nie będzie przesadą stwierdzenie, że Wojciech Łączewski sądzenie ma we krwi. Ten zawód wykonywali jego rodzice. Matka orzekała w sprawach cywilnych, ojciec – w karnych. Nic więc dziwnego, że ich syn traktował salę sądową niemal jak drugi dom.
– – opowiada Łączewski.
Trzy autorytety
To był dla niego moment przełomowy. Wówczas podjął decyzję, że – tak jak ojciec – zostanie karnistą. Ojciec zresztą zawsze był jednym z trzech autorytetów sędziego Łączewskiego. – – wymienia sędzia. Ten ostatni także miał swój wkład w kształtowanie przyszłości młodego Łączewskiego.
– – kwituje Wojciech Łączewski.
To jednak nie było tak, że sędzią chciał być od zawsze.
– – opowiada Łączewski.
A jego rodziców najzwyczajniej w świecie nie było stać na opłacanie kilkuletnich korepetycji. Czy żałuje, że nie został lekarzem?
– – odpowiada krótko.
I nie ma się co dziwić. Swoimi wyrokami sędzia Łączewski nieraz bowiem już udowodnił, że zawód sędziego to jego powołanie. To prawda, że wydawane przez niego orzeczenia wywołują skrajne emocje. Nikt jednak nie może zaprzeczyć, że wnoszą nową jakość do polskiego wymiaru sprawiedliwości. Weźmy chociażby ten, w którym nakazał grupie kiboli wykrzykujących antysemickie hasła obejrzeć film „Cud purymowy”.
– – zaznacza sędzia Łączewski.
Wychowywanie obecnych na sali
Takie założenie przyświecało mu od samego początku kariery. Z sentymentem wspomina jednego ze swoich podsądnych, z czasów kiedy orzekał w wydziale dla nieletnich w Sądzie Rejonowym w Janowie Lubelskim. Dzięki staraniom sędziego dziesięcioletni Marcin nauczył się na pamięć całej I księgi „Pana Tadeusza”. – – opowiada Łączewski.
To przekonanie o wychowawczej roli sądu wpływa również na surowość, jaka czasami przebija z wyroków wydawanych przez sędziego. Najlepszym tego przykładem jest oczywiście kara trzech lat bezwzględnego pozbawienia wolności dla Mariusza Kamińskiego, byłego szefa CBA.
– – tłumaczy Łączewski. – – kwituje.
Dodaje, że liczy się z tym, iż wyrok może się nie utrzymać w II instancji. Nie robi z tego jednak tragedii. – – wzrusza ramionami Łączewski.
Zresztą sprawia wrażenie, jakby był odporny na wszelkiego rodzaju krytykę. – U – twierdzi.
Nie ukrywa jednak, że nie było przyjemnie otrzymywać listy z pogróżkami czy też własne zdjęcia z dorysowanym celownikiem. – – śmieje się sędzia.
Denerwuje go jedynie to, że dyskusja, jaka przetoczyła się po wyroku, była kompletnie niemerytoryczna. – – mówi Łączewski.
Podnoszono m.in. młody wiek sędziego. – – przypomina sędzia.
A brak doświadczenia? – – wskazuje. I zaznacza, że ogromny wkład w jego wiedzę o służbach ma prof. Adam Taracha z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej.
Spokój, bo wróci Łączewski
Sędzia pierwsze kroki w zawodzie stawiał w Sądzie Rejonowym w Janowie Lubelskim. Orzekał w nim jako asesor. Kolejnym szczeblem w karierze było otrzymanie nominacji na sędziego Sądu Rejonowego w Puławach, a dopiero później Łączewski trafił do warszawskiego sądu.
– – przekonuje. Ocenia, że lata spędzone w mniejszych sądach dały mu bardzo dużo. To tam ukształtował się jako sędzia. – – śmieje się sędzia.
Proces z tamtego okresu, który utkwił mu najbardziej w pamięci? – – wspomina sędzia. Okazało się bowiem, że to nie wady konstrukcyjne były przyczyną tragedii, ale nawałnica, która wówczas przeszła nad miastem.
Sędzia Łączewski został tegorocznym laureatem Złotego Paragrafu, nagrody przyznawanej najlepszym prawnikom co roku przez Dziennik Gazetę Prawną. – – uzasadniał tę kandydaturę Waldemar Żurek, rzecznik prasowy Krajowej Rady Sądownictwa.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu