Autopromocja

PK: W kwestii wyboru sędziów TK potrzebne jest rozstrzygnięcie na gruncie prawa

Trybunał Konstytucyjny
Kwestia uprawnień TK do oceny wyboru sędziów Trybunału wymaga jednoznacznego rozstrzygnięciaWikimedia Commons
13 stycznia 2017

Kwestia uprawnień TK do oceny wyboru sędziów Trybunału wymaga jednoznacznego rozstrzygnięcia na gruncie prawa i w sytuacji pozbawionej politycznego kontekstu. Taką możliwość daje wniosek prokuratora generalnego - oceniła w piątek Prokuratura Krajowa.

W czwartek na stronie TK zamieszczony został wniosek prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry, w którym zaskarżył on uchwałę Sejmu z 26 listopada 2010 r. w sprawie wyboru trzech sędziów TK: Stanisława Rymara, Piotra Tulei i Marka Zubika. Według wniosku te trzy osoby nie zostały wybrane na sędziów TK zgodnie z konstytucyjnymi zasadami.

Jak napisano w piątkowym komunikacie PK, problem uprawnień Trybunału do badania konstytucyjności wyboru przez Sejm jego członków "wywoływał do tej pory spory polityczne i prawne".

"Kwestia uprawnień Trybunału do oceny prawidłowości wyboru sędziów może budzić również problemy w przyszłości. Dlatego wymaga jednoznacznego rozstrzygnięcia przez TK, na gruncie prawa i w sytuacji pozbawionej politycznego kontekstu. Taką możliwość daje złożony przez prokuratora generalnego wniosek" - podkreśliła PK.

Jak zaznaczyła, kwestie podniesione w tym wniosku ogniskują się wokół dwóch podstawowych problemów. Po pierwsze kompetencji TK do rozstrzygania o konstytucyjności wyboru przez Sejm sędziów Trybunału. Po drugie zaś - w przypadku uznania tych kompetencji – prawidłowości "metody polegającej na łącznym głosowaniu nad kilkoma kandydaturami na sędziów Trybunału i usankcjonowania wyboru kilku sędziów jedną uchwałą".

W początkach grudnia 2010 r. kończyła się kadencja czterech sędziów TK: Mariana Grzybowskiego, Marka Mazurkiewicza, Mirosława Wyrzykowskiego i Bohdana Zdziennickiego.

Sejm 26 listopada 2010 r. mógł więc wybrać czterech z pięciu kandydatów, nad którymi przeprowadzano głosowanie. Pozostałymi kandydatami byli wówczas: Krystyna Pawłowicz, zgłoszona przez PiS, i zgłoszony przez SLD Andrzej Wróbel. Tamto głosowanie przeprowadzono za pomocą urządzenia do liczenia głosów, wykorzystując funkcję tego urządzenia umożliwiającą dokonanie wyboru z listy. W pierwszej turze głosowania każdy poseł mógł poprzeć maksymalnie czterech kandydatów.

Na zgłoszonych przez PO: Tuleję głosowało 348 posłów, a na Rymara - 203, zaś na zgłoszonego przez PSL Zubika - 200. Większość bezwzględna wynosiła 191 głosów. Pawłowicz i Wróbel nie uzyskali wymaganej liczby głosów - otrzymali odpowiednio 140 głosów i 41 głosów.

Ponieważ nie wybrano czterech sędziów, przystąpiono do kolejnej tury z udziałem Pawłowicz i Wróbla, w której otrzymali oni odpowiednio 142 i 35 głosów. Żaden z dwojga kandydatów znowu nie otrzymał większości, więc z listy został skreślony - jako posiadający najmniejsze poparcie - Wróbel. Sejm przystąpił zaś do trzeciej tury głosowania nad kandydaturą Pawłowicz. Za było 140 posłów, przeciw 199, a 25 wstrzymało się od głosu. W związku z tym czwartego sędziego TK wówczas nie wybrano. W podjętej wtedy uchwale wymienione zostały natomiast łącznie nazwiska wszystkich trzech wybranych tamtego dnia sędziów.

Na wakujące miejsce 5 stycznia 2011 r. Sejm wybrał zgłoszoną potem przez PO Małgorzatę Pyziak-Szafnicką. Za jej kandydaturą głosowało wtedy 253 posłów. Z kolei kandydatka PiS - ponownie zgłoszona Pawłowicz - uzyskała 149 głosów. Wówczas także Sejm przeprowadził głosowanie za pomocą urządzenia do liczenia głosów, wykorzystując funkcję tego urządzenia umożliwiającą dokonanie wyboru z listy.

W swym wniosku - jak zaznaczyła PK - Ziobro wskazał na wątpliwości jakie budzi uchwała z 26 listopada 2010 roku. Jego zdaniem mogła ona naruszyć wynikającą z konstytucji zasadę indywidualnego wyboru sędziego Trybunału, a przez to także konstytucyjną zasadę legalizmu.

Jak przypomniała PK, konstytucja głosi, że każdy sędzia TK musi być wybierany przez Sejm w oddzielnym, indywidualnym głosowaniu, a więc w trybie odrębnej uchwały, z wyznaczeniem mu kadencji.

"Uchwała Sejmu z 26 listopada 2010 roku tego warunku nie spełnia. Dotyczy jednocześnie trzech sędziów. Nie wskazuje, który z nich został wybrany na które wakujące miejsce w Trybunale i wyznacza im wszystkim wspólny termin rozpoczęcia kadencji. Wynika z przyjętej blokowej metody głosowania, budzącej zastrzeżenia prawne. Na jednej karcie do głosowania umieszczono pięciu kandydatów, spośród których na wakujące trzy miejsca w Trybunale wybrano tych, którzy uzyskali największą liczbę głosów" - argumentuje PK.

Jak zaznaczono w komunikacie, okoliczności te "nasuwają wątpliwości co do skuteczności wyboru trzech sędziów Trybunału w 2010 roku". "Dlatego wymagają rozstrzygnięcia w imię respektowania najwyższych standardów państwa prawa oraz prawa do rzetelnej procedury przed TK. Wymaga ono, by każdy uczestnik postępowania miał pewność, że członkowie składów orzekających zostali wybrani zgodnie z konstytucyjnymi zasadami" - głosi komunikat PK.

PK zaznaczyła też, że problem badania konstytucyjności wyboru przez Sejm członków TK był już "podnoszony zwłaszcza w trakcie politycznego kryzysu związanego z głosowaniem przez Sejm poprzedniej kadencji nad kandydatami na sędziów TK na miejsce tych, których kadencja jeszcze nie upłynęła". "Za uznaniem kompetencji Trybunału w tej sprawie opowiadał się RPO. Niejednolite stanowisko prezentowali sami sędziowie Trybunału" - wskazała PK.

W grudniu 2015 r. grupa posłów PO (do których potem przyłączył się RPO Adam Bodnar) zaskarżyła do TK uchwały Sejmu z 25 listopada 2015 r., stwierdzające "brak mocy prawnej" wyboru 8 października przez Sejm poprzedniej kadencji pięciu sędziów TK (Romana Hausera, Andrzeja Jakubeckiego, Krzysztofa Ślebzaka, Bronisława Sitka i Andrzeja Sokali) oraz uchwały Sejmu z 2 grudnia o wyborze pięciu nowych osób w ich miejsce (Henryka Ciocha, Lecha Morawskiego, Mariusza Muszyńskiego, Julii Przyłębskiej, Piotra Pszczółkowskiego).

Prokurator generalny i Sejm wnieśli wtedy o umorzenie tej sprawy przez TK. Sejm, prezydent Andrzej Duda oraz PiS podkreślali, że TK nie może badać uchwał Sejmu, bo dotyczą one indywidualnego wyboru sędziów, a TK "nie jest sądem faktów, ale prawa". PO i część prawników uważała, że TK ma prawo badać te uchwały, bo mają treść normatywną.

7 stycznia 2016 r. pełny skład TK umorzył postępowanie z powodu niedopuszczalności wydania orzeczenia (zdania odrębne złożyli Andrzej Rzepliński, Andrzej Wróbel i Zubik). Oceniając uchwały o braku mocy prawnej wyboru 5 sędziów, TK ustalił, że nie mogą być one uznane za akty normatywne. "Uchwały te należało zaliczyć do kategorii uchwał nieprawotwórczych oraz zakwalifikować je jako prawnie niewiążące" - uznał TK. Uchwały o ponownym wyborze 5 sędziów TK zaliczył do "kategorii uchwał nieprawotwórczych, przez które Sejm miałby realizować funkcję kreacyjną w odniesieniu do organów władzy publicznej", wobec czego nie mogą one zostać uznane za akty normatywne.

Rzepliński, Wróbel i Zubik w zdaniach odrębnych uznali, że TK mógł zbadać sprawę uchwał. Ówczesny prezes TK Rzepliński uznał, że uchwały Sejmu "noszą w sobie istotny element nowości normatywnej". Według niego "przejawia się to w uchyleniu mandatów wybranych sędziów, a w konsekwencji ustaleniu nowego, nieznanego konstytucji i ustawie o TK trybu wygaśnięcia kadencji sędziego oraz przewartościowaniu roli pełnionej w procesie wyboru sędziów przez prezydenta RP w przypadku uchwał z 25 listopada". W przypadku uchwał z 2 grudnia za przejaw tej normatywności uznał wybór 5 sędziów "na niewakujące urzędy, a w konsekwencji powiększenie składu TK ponad konstytucyjną liczbę 15 sędziów konstytucyjnych".


Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.